Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 stycznia 2014

"Villette" Charlotte Brontë

8 komentarzy:

Autor: Charlotte Brontë
Tytuł: Villette
Tytuł oryginału: Villette
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 688

Lucy Snowe to młoda kobieta szukająca zatrudnienia. Kilka lat swojej młodości spędziła u matki chrzestnej, pani Bretton, która była jej bardzo bliska. W jej domu poznała małą Polly rozpaczającą po wyjeździe ojca i Grahama, syna pani Bretton, którzy byli jednymi z jej nielicznych przyjaciół. Po pewnym czasie mieszkania u rodziny i opiekowania się starszą panią, wyrusza do Londynu, jednak szybko widzi, że to nie miejsce dla niej. Los kieruje ją do małego miasteczka w Europie – Villette, gdzie panna Lucy otrzymuje posadę nauczycielki. Tam jest świadkiem wielu dziwnych i tajemniczych rzeczy, przeżywa miłości oraz zmaga się z nieposłusznymi uczennicami i osobliwymi zachowaniami chlebodawczyni.
Charlotte Brontë to angielska pisarka i poetka XIX wieku. Jest najstarszą z sióstr Brontë, których powieści są klasykami literatury angielskiej. Napisała cztery książki: „Dziwne losy Jane Eyre”, „Shirley”, „Villette” oraz „Profesora”. Wszystkie ukazały się w Polsce.
Po raz pierwszy miałam do czynienia z panią Charlotte, ale wcześniej czytałam także jedno dzieło Anne Brontë, które bardzo mi się spodobało. W końcu mogłam poznać jeden ze wspaniałych klasyków, o których tak wiele się mówi. Uwielbiam epokę wiktoriańską, a dzięki tym książkom mogę poznać ją bliżej. Teraz po raz drugi przekonałam się, dlaczego powieści sióstr Brontë są takim fenomenem. I na pewno nie po raz ostatni.
„Villette” czytało się raz lepiej, raz gorzej. Było naprawdę różnie. W jednym momencie lektura bardzo mnie intrygowała i wciągała, a w innym mnie nużyła i traciłam chęć do czytania. W środku książki był taki moment, że nie mogłam dalej przez nią przebrnąć, ale kiedy wydarzyło się coś ciekawego i powrócili moi ulubieni bohaterowie, nie mogłam się od niej oderwać.
Pannę Lucy bardzo polubiłam. Na szczególne uznanie zasługuje jej silny charakter. Nie zniechęcała się szybko, dzięki czemu udawało jej się osiągnąć to, co chciała. Nigdy nie sprzeciwiała się swojej chlebodawczyni, choć jej sposoby na poznanie pracowników były dziwaczne i niezbyt godne. Jednak niektórych jej zachowań nie rozumiałam i w nielicznych sytuacjach mnie irytowała. Doktor John i panna Paulina stali się moimi ulubionymi postaciami i losy tych dwóch bohaterów śledziłam ze szczególnym zainteresowaniem. Mogę nawet stwierdzić, że ich pokochałam i teraz, po skończeniu lektury, tęsknię za nimi, jak nawet za Lucy nie tęsknię.
Przemyślenia głównej bohaterki mnie nużyły. Owszem, niektóre czytałam z prawdziwym zainteresowaniem, ale część zanudzała mnie i zniechęcała do czytania. Było ich bardzo dużo, co spowalniało przebieg akcji., jednak rozumiem, że siostry Brontë lubiły je i bez wewnętrznych przeżyć Lucy to nie byłoby to samo.
Jak już wcześniej wspominałam, najbardziej przypadł mi do gustu wątek z doktorem Johnem, a później także panną Pauliną. Żałuję, że Charlotte tak mało poświęciła im stron, ja mogłabym przeczytać na ich temat całą książkę.
Podsumowując, „Villette” bardzo mi się spodobało, a zarazem nie dorównało książce Anne, jaką czytałam kilka miesięcy temu. Mam nieco mieszane uczucia w stosunku do tego dzieła, niemniej serdecznie je polecam. Nie jest to lekka lektura na kilka wieczorów. Mam nadzieję, że inne powieści Charlotte spodobają mi się jeszcze bardziej.
Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu MG
http://www.wydawnictwomg.pl/

sobota, 9 marca 2013

"Agnes Grey" Anne Brontë

3 komentarze:

Autor: Anne Brontë
Tytuł: Agnes Grey
Tytuł oryginału: Agnes Grey
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 232

Kiedy sytuacja finansowa rodziny pewnej młodej dziewczyny o imieniu Agnes Grey pogarsza się, zamierza ona wspomóc rodziców i rozpocząć pracę jako guwernantka. Początkowo nie chcą oni pozwolić na to, by ich młodsza córka musiała pomagać zarabiać na utrzymanie rodziny, jednak kiedy ponawia prośbę, otrzymuje w końcu zgodę. Agnes przepełnia szczęście i nadzieja na to, że praca okaże się przyjemnym zajęciem. Niestety okazuje się, że z dziećmi nie da się zaprzyjaźnić, a była pewna, że jej się to uda. Jej uczniowie dręczą małe zwierzątka i znęcają się nad swoją nauczycielką. Na domiar złego ich rodzice są święcie przekonani, że dzieci nigdy by ich nie okłamały i że to guwernantka nie potrafi się nimi dobrze zająć. Wkrótce Agnes znajduje nową posadę, daleko od swojego rodzinnego domu i ma już starszych uczniów. Czy tym razem panna Grey zazna upragnionego szczęścia? Czy może znajdzie swoją miłość?
Anne Brontë urodziła się w Thornton 17 stycznia 1820 roku. Od wczesnej młodości pisała wraz z siostrami Charlotte i Emily wiersze oraz opowiadania. Swoje dzieła publikowała pod pseudonimem Acton Bell. Wydała dwie powieści, „Agnes Grey” oraz „Lokatorka Wildfell Hall”.
Sięgając po tę powieść strasznie się bałam. Czego? Rozczarowania. Tego, że okaże się, iż nie była to tak dobra książka, jak wszyscy uważają, że nie będę umiała docenić tego dzieła. Na szczęście bardzo szybko przekonałam się, że nie było powodów do obaw. „Agnes Grey” nie była ciężką w odbiorze powieścią, od samego początku z łatwością i bez żadnych przeszkód mogłam zagłębić się w lekturę. Niemal od razu trafiłam do wiktoriańskiej Anglii, którą tak uwielbiam, na plebanię, w której mieszkała Agnes. Razem z członkami jej rodziny martwiłam się sytuacją finansową, zdrowiem ojca i miałam ogromne nadzieje, że główna bohaterka nie zawiedzie się swoją pracą.
Uwielbiam tamte czasy, XIX wiek i z wielką przyjemnością zapoznawałam się z regułami i zasadami obowiązującymi wtedy. Mogłam zobaczyć jak okropnie traktowane były guwernantki, ludzie nie mieli do nich szacunku, były upokarzane i tak naprawdę jedynymi ich towarzyszami byli uczniowie, którzy też nie zawsze traktowali je tak, jak należy.
Historie niektórych postaci naprawdę mnie wzruszyły. Choć z pozoru wydawały się szczęśliwe, tak naprawdę w głębi serca czuły się samotne i smutne. Za to niektórzy bohaterowie mieli dosłownie kamienne serce i nie zwracali uwagi na innych. Zajmowali się tylko sobą, interesowało ich tylko to, czy będą mogli dobrze i godnie żyć. Na największą uwagę z pewnością zasługuje Agnes. To do niej czytelnik najbardziej się przywiązuje i zastanawia się nad jej losami. To bardzo mądra kobieta, dla której najważniejsza jest rodzina, nikt inny bardziej się nie liczył.
Po skończeniu lektury miałam ochotę na więcej. Chciałam poznać dalsze losy głównej bohaterki, wiem, że Anne Brontë mogłaby to dalej rozwinąć i dalej opowiedzieć historię, lecz zakończyła w dobrym momencie, napisała to, co najważniejsze. Mimo wszystko chce się czytać więcej i więcej.
Anne opisywała wszystko barwnie i dokładnie, ale nie zanudzała czytelnika przy tym. Chętnie zasiadałam z książką w dłoni i rozkoszowałam się opowieścią. Uwielbiałam wszelkie opisy przyrody, dzięki nim czułam się tak, jakbym razem z panną Grey spacerowała po ogrodach czy łąkach.
Swoje pierwsze spotkanie z jedną z sióstr Brontë uważam za jak najbardziej udane. Będę od teraz z ogromną chęcią sięgać po jej, ale także jej sióstr dzieła. Mam nadzieję, że okażą się tak dobre, jak „Agnes Grey”, a nawet lepsze.
Moja ocena: 8/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG