czwartek, 31 stycznia 2013

Podsumowanie stycznia

11 komentarzy:
Ostatni dzień miesiąca, czyli czas na podsumowanie stycznia!
Przeczytane książki:
  1. "Niewiarygodne. Pretty Little Liars" Sara Shepard (320 stron)
  2. "Zepsute. Pretty Little Liars" Sara Shepard (314 stron)
  3. "Miasto Szkła" Cassandra Clare (526 stron)
  4. "Siostry Pancerne i pies" Agnieszka Tyszka (144 strony) 
  5. "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins (351 stron)
  6. "Dom nad morzem" Santa Montefiore (607 stron) 
  7. "Miasto Upadłych Aniołów" Cassandra Clare (436 stron)  
Napisałam recenzje wszystkich tych książek oprócz "Zepsutych", ale jeszcze ich nie opublikowałam :)
Ilość przeczytanych stron: 2698
Ilość stron na dzień: około 87
Liczba wstawionych na bloga recenzji: 8
Liczba wszystkich wpisów na bloga: 11
W styczniu dołączyłam do trzech wyzwań:
Czytam fantastykę
Paranormal Romance
Z półki

Najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym miesiącu, to zdecydowanie Igrzyska śmierci (swoją drogą, dzisiaj śniły mi się *_*)
A na drugim miejscu jest Miasto Szkła ^^
Jestem zadowolona z wyników i mam nadzieję, że w lutym też będą dobre ;) A teraz wracam do czytania "Miasta Zagubionych Dusz" <3
I już niedługo w kinie będą "Piękne istoty" ^^ Zamierzam też pójść na "Niemożliwe", ale ciekawe co z tego wyjdzie ;)
Pozdrawiam!

wtorek, 29 stycznia 2013

"Nieśmiertelny" Gillian Shields

12 komentarzy:

Autor: Gillian Shields
Tytuł: Nieśmiertelny
Tytuł oryginału: Immortal
Wydawnictwo: Amber
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010
Liczba stron: 303
Cena: 29,80 zł

Evie zostaje wysłana przez ojca do Wyldcliffe Abbey, elitarnej szkoły z internatem dla dziewcząt. Babcia, która się nią opiekowała, zachorowała i dziewczyną nie ma kto się zająć. Staje się jedną z nielicznych w szkole stypendystek, które zostają zmuszane do sprzątania naczyń po jedzeniu i wzorowego zachowywania się. Jednak Evie to jakoś nie wychodzi i cały czas pakuje się w kłopoty. Nocami spotyka się z tajemniczym Sebastianem, a za dnia sprzecza się z wrednymi koleżankami. Coraz częściej przytrafiają jej się dziwne rzeczy – miewa wizje, w których widzi dziewczynę bardzo podobną do siebie, ale przybywającą jakby z przeszłości. Czyżby nieznajoma chciała jej coś przekazać?
Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się ambitnej lektury. Byłam niemalże pewna, że „Nieśmiertelny” nie wniesie nic do mojego życia. Czasem lubię się pomęczyć z takimi gniotami, żeby bardziej doceniać inne książki. Wzięłam ją po to, aby zobaczyć, co jeszcze nawymyślają autorzy dla pieniędzy i sławy. Jak widać, pomysły im się nie kończą…
Po pierwsze, fabuła. Nie do końca dopracowana. Niektóre wydarzenia nie miały sensu i zastanawiam się, po co autorka umieściła je w książce. Chyba po to, by miała więcej stron. W ogóle nie podobały mi się spotkania Evie z Sebastianem. Były… mdłe, a nie tajemnicze, jakie miały być. Oczywiście główna bohaterka od razu zakochała się w chłopaku wyglądającym jak książę z bajki. Choć bardzo chciała przestać się z nim widywać, nie mogła wytrzymać bez niego choćby jednej nocy i narażała siebie na ostrzeżenie od wymagającej dyrektorki. Ach, jakie to romantyczne!
Po drugie, bohaterowie. Tu już jest zupełne dno. Jedyną wartą uwagi postacią była Sara, którą jako jedyną polubiłam. Tylko ona wywoływała u mnie pozytywne emocje i uśmiech na twarzy. Evie, taka głupiutka, naiwna dziewczynka, którą pani Shields nieudolnie wykreowała. Jej przemyślenia sprawiały, że chciałam rzucić książką o ścianę, co nieczęsto się u mnie zdarza. A Sebastian… Stworzony na siłę, który oczywiście okłamywał z miłości swoją ukochaną. Im bardziej zagłębiałam się w historię, tym bardziej mnie irytował. A jego relacja z ukochaną stypendystką wydawała się taka sztuczna.
Po trzecie, styl autorki. Gillian Shields posługiwała się prostym językiem, ułatwiającym czytanie, co akurat wyszło na dobre. W niektórych momentach umiała mnie zainteresować, choć cały czas nieudolnie próbowała wprowadzić klimat gotyckiego romansu i powieści grozy, jakimi się cechuje ta powieść według opisu z tyłu okładki. Robiła to „na siłę”, przez co książka wydawała się jeszcze bardziej sztuczna i trudniejsza do zniesienia.
Jedyne, co mi się podobało, to fragmenty z pamiętnika lady Agnes, które były dość ciekawe, choć też nie zawsze. Niestety i tu pani Shields nie popisała się oryginalnością, gdyż taki motyw już w innych utworach występował.
Okładka też mi się nie podoba, nie ma w sobie tego „czegoś”. Kolorystyka dość ładna, choć nic nadzwyczajnego. Tylko ten błękit przyciąga wzrok, dobrze dobrany odcień.
„Nieśmiertelny” nie ma w sobie nic, co mogłoby być powodem, dla którego warto to przeczytać. Ot, kolejne czytadło. Kolejny gniot w moich rękach. Zdecydowanie nie polecam.
Moja ocena: 2/10

WYZWANIE: PARANORMAL ROMANCE; CZYTAM FANTASTYKĘ

sobota, 26 stycznia 2013

"Niebo usłane grzechami" Karina Wojciechowska

3 komentarze:

Autor: Karina Wojciechowska
Tytuł: Niebo usłane grzechami
Wydawnictwo: E-bookowo
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 171
Cena: 26 zł

Kaja, kiedy znów ma kłopoty z miłością, postanawia wyjechać na jakiś czas do Grecji, aby zacząć życie od nowa. Zabiera ze sobą przyjaciółkę i razem spędzają kilka szalonych miesięcy. Zaczynają pracę w barze, poznają Grecję od innej strony, a także znajdują nowych facetów. Bohaterka odkrywa jednak, że to nie to, czego potrzebuje i postanawiają wrócić do Polski. Jednak na lotnisku czeka je niemiła sytuacja – zostają aresztowane i nawet nie zostały poinformowane za co. Zanim cała sprawa się wyjaśni, Kaja ma czas na zastanowienie się nad swoim życiem i wspomina dobre, jak i złe chwile. A wszystko kręci się wokół konkursów piękności.
Karina Wojciechowska w 1991 roku wygrała konkurs Miss Polonia, a 1992 Miss Planet. Wiedziała więc, o czym pisze, wiedziała jak naprawdę wyglądają konkursy piękności, jak są traktowane kandydatki i jak wygląda życie po wygranej. W jej książce można znaleźć elementy biograficzne, ale nie sądzę, żeby wszystko, co opisała naprawdę wydarzyło się w prawdziwym życiu. Moim zdaniem chciała ukazać inną stronę, tę gorszą, wyborów miss, wykreowała bohaterkę podobną do siebie, która zdobyła takie same tytuły i pokazać też, że w życiu nie zawsze jest tak łatwo. Czasem przypomina prawdziwe piekło, ale kiedyś musi się ono skończyć i „na końcu piekła zobaczyć można błękit nieba” (jest to tytuł ostatniego rozdziału).
Spodobał mi się pomysł autorki, aby bohaterka wspominała to wszystko w więzieniu. Dzięki temu nie musiała opisywać wszystkiego od początku i z większymi szczegółami, gdyż były to zwykłe wspomnienia, niektóre oddzielała spora przestrzeń czasowa. Muszę przyznać, że bardzo zaciekawiły mnie te opisy konkursów piękności. Zawsze wiedziałam, że nie są one takie kolorowe, jakby się mogło wydawać i kandydatki muszą pocierpieć, ale nigdy nie czytałam książki w tej tematyce. Oczywiście tych konkursów w książce nie było aż tak dużo, ale to dzięki nim bohaterka tyle cierpiała, tyle się nauczyła, zdobyła sławę i potrafiła czasem znaleźć szczęście, które szybko znikało.
Książkę czytałoby się przyjemniej, gdyby nie język autorki, który był prosty, pisała to, co myślała w danej chwili i szybko przeskakiwała z jednego tematu na drugi. Wolę, kiedy jest nieco więcej opisów, które działają na moją wyobraźnię i kiedy język jest bardziej plastyczny, bogaty, obrazowy. Na tym się trochę zawiodłam.
Nie była to nazbyt ambitna lektura, czytało się lepsze powieści, bardziej dopracowane, ale trochę mnie poruszyła i sądzę, że przez jakiś czas o niej nie zapomnę. Przedstawiała historię kobiety doświadczonej przez życie. Nie tylko wiele razy zawiodła się na miłości, ale zobaczyła okrucieństwo świata. Była wykorzystywana przez różnych ludzi, kiedy sądziła, że poznała tego jedynego, zawsze coś musiało stanąć na drodze. Często brakowało jej pieniędzy na życie, wygrana wyborów miss wcale nie przyniosła jej bogactwa, tylko więcej obowiązków. Musiała także pogodzić się ze śmiercią ukochanej osoby. Po tych wszystkich trudnościach, w końcu zrozumiała, że to dzieci przynoszą jej najwięcej szczęścia i dla nich żyje, one są najważniejsze i zamierza poświęcać dla nich jak najwięcej czasu i dobrze wychować.
Nie każdemu ta książka musi się spodobać, ktoś może uznać ją za banalną i nudną, powiedzieć, że to wszystko już było, dlatego nie będę nikomu jej polecać. Ten, kto ma ochotę, sięgnie, kogo zachęciłam lub zaciekawiłam, ten przeczyta. Mogę nazwać tę książkę dobrą, ukazującą prawdziwe życie, pełne trudów, cierpień i trosk, ale takich książek można powiedzieć, że jest wiele. Dla każdego co innego jest prawdziwym życiem. Dlatego zostawiam taką ocenę, a nie inną. Pośrednią. Sami oceńcie, czy powinna pójść w dół, czy w górę.
Moja ocena: 5/10

Za e-booka dziękuję portalowi Zaczytajsie.pl