poniedziałek, 30 września 2013

Podsumowanie września

11 komentarzy:
Witam wszystkich!
Dziś będzie krótko i na temat, ponieważ nie mam ani czasu ani nawet chęci się rozpisywać. Rok szkolny już na dobre się zaczął, mam coraz więcej obowiązków i coraz mniej czasu na czytanie. Szkoła zaczęła mnie przytłaczać i już się nie mogę doczekać czerwca -.-

Lista przeczytanych książek:
  1. "Strażniczka Bramy" Michelle Zink (388 stron)
  2. "Mechaniczny anioł" Cassandra Clare (472 strony)
  3. "Magiczna tajemnica" Agnieszka Łaska (70 stron)
  4. "Mrówki w płonącym ognisku" Teresa Oleś-Owczarkowa (252 strony)
  5. "Dziedzictwo" C.J. Daugherty (398 stron)
  6. "Wiosna w Różanach" Bogna Ziembicka (370 stron)
Z tego wyniku nie jestem zbyt zadowolona, wiem, że mogło być lepiej. Wiosnę w Różanach jeszcze czytam, ale w ciągu najbliższych dni pewnie skończę.
Liczba stron: 1950
Liczba stron na dzień: 65
Średnia ocen przeczytanych powieści: 6,7
Liczba opublikowanych recenzji książek: 7
Liczba opublikowanych recenzji filmów: 0
Liczba wszystkich wpisów na bloga: 10
Najlepsze książki to Mechaniczny anioł oraz Dziedzictwo, choć Wiosna w Różanach także jest świetna. Najgorsze to Magiczna tajemnica oraz Mrówki w płonącym ognisku.
W tym miesiącu przyszło do mnie (i ma jeszcze przyjść) dużo książek. Większa część tych przeczytanych to egzemplarze recenzenckie. Mam nadzieję, że znajdę trochę czasu na pozycje z własnej półki :)
Mam nadzieję, że październik okaże się lepszy. Planuję iść na kilka filmów do kina, ale jak wyjdzie, to zobaczymy. Ciekawe powieści czekają na przeczytanie, więc jest nadzieja na kilka bardzo dobrych :)
A jak u Was minął ten miesiąc?
Pozdrawiam!

wtorek, 24 września 2013

Przedpremierowo: "Dziedzictwo" C.J. Daugherty

6 komentarzy:
PREMIERA 25 WRZEŚNIA

Autor: C.J. Daugherty
Tytuł: Dziedzictwo
Tytuł oryginału: Night School
Wydawnictwo: Otwarte
Miejsce i rok wydania: Kraków 2013
Liczba stron: 398

W Akademii Cimmeria rozpoczyna się jesienny semestr. Uczniowie przyjeżdżają do szkoły wcześniej niż zazwyczaj, aby pomóc w remontach mających przywrócić budynkowi dawny blask, ponieważ został zniszczony przez pożar. Większość sypialni spłonęła, w bibliotece część zbiorów i zabytkowych mebli przepadła. Allie również zgłasza się na ochotnika do pomocy przy odnowieniu szkoły. Nowy semestr nie zapowiada się zbyt dobrze – atak, jaki miał miejsce na wakacjach utrzymuje dziewczynę w przekonaniu, że teraz powinna być ostrożniejsza niż zwykle. Isabelle jest tego samego zdania, dlatego postanawia, że Allie musi zacząć uczyć się samoobrony. Szkoła wciąż jest narażona na ataki ze strony Nathaniela, a prawdopodobnie wśród uczniów lub nauczycieli znajduje się zdrajca, który wyjawia wszystkie plany wrogowi. Kto nim jest? Co planuje Nathaniel? Jaką rolę odgrywa w tym Allie?
Około pół roku temu miałam okazję przeczytać „Wybranych”. Powieść pozytywnie mnie zaskoczyła, wręcz oczarowała. Okazała się nie być szablonową młodzieżówką, jakich pełno, ale niezmiernie intrygującą i wciągającą historią z wątkami sensacyjnymi, które uwielbiam. Z niecierpliwością wyczekiwałam informacji na temat drugiego tomu. Skakałam z radości trzymając go po długim oczekiwaniu w swoich rękach. Jak wypadł w porównaniu do „Wybranych”? Znakomicie!
„Dziedzictwo” zaczęło się bardzo intrygująco i tajemniczo. Nie wiedziałam co się dzieje, dlaczego, kto, jak, gdzie. Dopiero później pani Daugherty to wyjaśnia. Zresztą nie tylko początek jest taki. Cała powieść wciąga, zaniedbywałam swoje obowiązki, aby móc dowiedzieć się, co stanie się dalej. Wracając ze szkoły myślałam tylko o tym, aby czytać dalej. Przeżywałam tę historię całym swoim sercem.
Bohaterowie są mocną, może nawet najlepszą stroną książki. Allie przez poprzedni semestr w Cimmerii bardzo się zmieniła i widać to na pierwszy rzut oka. Moim zdaniem wyszło jej to na dobre. Może i miała słabsze momenty, w których użalała się nad sobą i nie za bardzo mi się to podobało, ale przecież każdy ma gorsze chwile. Poza tym jej postać została świetnie wykreowana, jest to jedna z bohaterek, które bardzo miło się wspomina. Carter także przeszedł pewną przemianę. Bardziej otworzył się przed innymi i w końcu mogłam poznać jego przeszłość, która mnie ciekawiła już w poprzednim tomie. Jednak jego zazdrość stała się irytująca i warunki, jakie stawiał swojej dziewczynie, były idiotyczne, kolokwialnie mówiąc. Za to Sylvain… Mmm, bezsprzecznie moja ulubiona postać. Szybko wybaczyłam mu wcześniejsze zachowanie (szybciej niż Allie) i wrócił do moich łask. Zdobył moje serce i fragmenty, w których występował, czytałam z wypiekami na twarzy i przyspieszonym tętnem.
Wątek miłosny, który w tamtej części wydawał mi się trochę sztuczny i przerysowany, tym razem został idealnie poprowadzony. Uczucia nie rozwijały się tak szybko, a bohaterowie potrzebowali czasu na ich zrozumienie. Na pewną sytuację musiałam czekać niemal przez całą książkę, niemal płacząc z niecierpliwości i napięcia.
C.J. Daugherty dopiero w „Dziedzictwie” pokazała swój prawdziwy talent. „Wybrani” byli jej debiutem, a dopiero po kolejnych tomach i książkach można ocenić, czy autor naprawdę potrafi pisać i nie osiądzie na laurach z poprzedniego dzieła. Niesamowite opisy i wspaniale wykreowane postaci to jedne z licznych plusów powieści.
Wydawnictwo Otwarte naprawdę się postarało i zaprojektowało piękne okładki. Mają klimat grozy i tajemniczości, przyciągają wzrok i wspaniale pasują do treści. Z każdą częścią lepsza, mam nadzieję, że trzecia również mnie nie zawiedzie.
W książce znalazły się również wątki sensacyjne, oczywiście umiejętnie prowadzone, zaskakujące i intrygujące, niczym z dobrego kryminału. Cały czas zastanawiałam się, kto jest zdrajcą szkoły, nie wiedziałam już, kogo mam podejrzewać, więc podejrzewałam wszystkich. Moje domysły po części się sprawdziły, lecz niestety wciąż nie znam tożsamości zdrajcy.
„Dziedzictwo” okazało się jeszcze lepsze od swojej poprzedniczki. C.J. Daugherty poprawiła błędy, które popełniła wcześniej i teraz tak naprawdę do niczego nie mogę się za bardzo przyczepić. Historia tak mnie wciągnęła, że nie wiem, jak ja będę funkcjonować do premiery trzeciego tomu. Serię już teraz będę zaliczać do moich ulubionych. Właśnie tak powinny wyglądać dobre młodzieżówki.
Moja ocena: 10/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte

niedziela, 22 września 2013

"Zbuntowana" Veronica Roth

15 komentarzy:

Autor: Veronica Roth
Tytuł: Zbuntowana
Tytuł oryginału: Insurgent
Wydawnictwo: Amber
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012
Liczba stron: 368

Po wybuchu wojny między frakcjami nic już nigdy nie będzie takie same. Większą część Altruistów wymordowano. Erudyci szykują plan, który ma im pomóc zapanować nad całym miastem. Nieustraszeni okazali się zdrajcami. Prawość chce pomóc walczyć pozostałym żyjącym osobom z innych frakcji. Natomiast Serdeczność nie chce się mieszać i oferuje schronienie ludziom. Tris właśnie tam na początku się udaje, jednak nie podobają jej się zasady. Zero agresji i bójek. Miłe nastawienie do każdego. To nie w jej stylu. Później przenosi się do Prawości, gdzie w końcu może robić coś pożytecznego. W międzyczasie Tris dowiaduje się, że Erudyci strzegą czegoś, za co jej frakcja była gotowa poświęcić życie. Czy uda jej się zatrzymać wojnę? Co odkryje?
Kilka miesięcy temu miałam przyjemność przeczytać „Niezgodną”. Widziałam różne opinie – pozytywne, negatywne, neutralne. Byłam bardzo ciekawa co się kryje w treści książki porównywanej trafnie bądź nietrafnie do „Igrzysk śmierci”. I… Powieść oczarowała mnie. Naprawdę, nie spodziewałam się tak dobrej lektury. Dużo akcji, walki, wojna, niebezpieczeństwo, miłość…
Pełna nadziei zabrałam się na wakacjach za „Zbuntowaną”. Oczekiwałam tak samo świetnej książki, a nawet lepszej, jak zapewniała mnie siostra. Jednak druga część mnie nieco rozczarowała. Nie bardzo, ale pewien niesmak pozostał. Mimo wszystko z niecierpliwością czekam na kolejny tom.
Przez całą powieść toczy się wojna pomiędzy frakcjami. Co chwila Veronica Roth serwuje czytelnikom nieoczekiwane zwroty akcji. Kiedy wydaje się, że bohaterowie mają chwilę spokoju, kilka stron dalej są atakowani i rozgrywa się kolejna bitwa. Tak naprawdę nie można domyślić się, kto przeżyje, ponieważ autorka nie boi się posłać na śmierć swoich postaci. Uważam to za duży plus, ponieważ książka jest nieprzewidywalna i bardziej realna. Ludzie nie zawsze wychodzą z walk żywi czy tylko lekko poobijani. Nie zliczę ile razy ktoś miał postrzeloną rękę, nogę czy głowę.
Bohaterowie w pierwszej części byli mocną stroną książki. Teraz nie mogę powiedzieć tego samego. Tris zaczęła mnie irytować. Tak bardzo chciała poświęcić swoje życie. Nie pomyślała, że inni, których kochała, zrobili to za nią i jeżeli da się tak łatwo zabić, to ich śmierć pójdzie na marne. Dodatkowo zaczęła się często kłócić z Czterym o głupie rzeczy. Ich związek wiele razy został wystawiony na próbę, a przez jej bezmyślność prawie zerwali. Choć Cztery też nie był bez winy. Oboje powinni sobie bardziej ufać. Te ciągłe sekrety mnie denerwowały. Przez to w tym tomie moja sympatia to tej dwójki nieco opadła, a czytanie nie sprawia już takiej przyjemności, jeżeli nie lubi się bohaterów.
Veronica Roth posługuje się ciekawym językiem. Świetnie opisywała wszystkie walki, dzięki czemu z łatwością mogłam je sobie wyobrazić. Nie nużyły, tylko trzymały w napięciu. Historia rozgrywa się w przyszłości, więc w „Zbuntowanej” nie brakuje przeróżnych nowoczesnych urządzeń wymyślonych przez autorkę. Przedstawiła je w interesującym świetle.
Bardzo spodobało mi się to, że czytelnik mógł się więcej dowiedzieć o innych frakcjach i panujących w nich zasadach, a to dzięki temu, że Tris i Cztery wędrowali po wszystkich częściach miasta. W pierwszej części autorka podała zaledwie skrawki informacji.
Końcówka książki zwalała z nóg. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i byłam zszokowana. Na początku z natłoku wrażeń nie mogłam zrozumieć o co chodzi i musiałam sobie te ostatnie strony przeczytać jeszcze raz. Takie zakończenie zapowiada wspaniałą ostatnią część.
„Zbuntowana” to świetna powieść. Jest nieprzewidywalna i bardzo dużo w niej akcji. Nie mogę się doczekać finału trylogii, jestem ciekawa, jak to się wszystko skończy. Szkoda, że książka nie była tak dobra, jak jej poprzedniczka, ale mam nadzieję, że tom trzeci zrekompensuje ten mały zawód. Gorąco polecam!
Moja ocena: 9/10

Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl