sobota, 30 listopada 2013

Podsumowanie listopada

9 komentarzy:
Tym razem szybkie podsumowanie, ponieważ nie mam za bardzo czasu na rozpisywanie się. Ten miesiąc zaliczam do udanych, a nawet bardzo. Piękna liczba książek, bo siedem (ostatnią jeszcze doczytuję, ale już kończę) :).
Oto one:
  1. "MISSja survival" Libba Bray (448 stron)
  2. "Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman (216 stron)
  3. "Krąg" Mats Strandberg, Sra Bergmark Elfgren (576 stron)
  4. "Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem" Abigail Gibbs (560 stron)
  5. "Poczwarka" Dorota Terakowska (322 strony)
  6. "Cicha jak ostatnie tchnienie" Joe Alex (192 strony)
  7. "Dom tajemnic" Chris Columbus, Ned Vizzini (510 stron) 
Jest tu sporo lektur o dość dużej liczbie stron, a takie najbardziej lubię :) Im dłuższa książka, tym lepsza, prawda? Więc tym razem nie mam na co narzekać.
Liczba stron: 2824 (w porównaniu do poprzednich miesięcy: o ponad 1000 stron więcej!)
Liczba stron na dzień: ok. 94
Średnia ocen przeczytanych powieści: 6,8 (nie licząc Domu tajemnic, jeszcze nie przeczytałam)
Liczba opublikowanych recenzji książek:7
Liczba opublikowanych recenzji filmów: 0
Liczba wszystkich wpisów na bloga: 10
Najlepsze książki to: Poczwarka (bardzo wzruszająca), MISSja survival, Krąg, Mroczna bohaterka. Najgorszej nie było.
Nawet się nie spodziewałam, że ten miesiąc wypadnie tak pozytywnie! :) Jestem bardzo zadowolona i mam nadzieję, że grudzień też okaże się dobrym, a przede wszystkim szczęśliwym miesiącem :) Mam w planach przeczytać książkę od koleżanki, którą trzymam już od końca wakacji xD Może jeszcze coś z półki i to, co przyjdzie od wydawnictw :) Zastanawiam się także, czy nie zorganizować teraz jakiegoś szybkiego świątecznego konkursu. Chcielibyście? Nie męczyłabym Was, zrobiłabym losowanie ;)
Pozdrawiam!

piątek, 29 listopada 2013

"Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem" Abigail Gibbs

8 komentarzy:

Autor: Abigail Gibbs
Tytuł: Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem
Tytuł oryginału: The Dark Heroine: Dinner with a Vampire
Wydawnictwo: Muza
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013
Liczba stron: 560

Życie Violet Lee diametralnie się zmienia odkąd stała się świadkiem przerażającego wydarzenia mającego miejsce na Trafalgar Square. Nie dość, że na własne oczy widziała okropne morderstwo trzydziestu osób, została jeszcze porwana przez sprawców, którzy wydają się być psychopatami… Dziewczyna trafia do wielkiego dworu, z którego nie ma ucieczki i poznaje mroczny świat, o jakim do tej pory nie śniła. Jest na łasce i niełasce tamtejszego księcia, aroganckiego i zabójczo przystojnego Kaspara. Konflikt między nimi pojawia się już pierwszego dnia spotkania. Ich oboje coś do siebie ciągnie, tylko nie potrafią się do tego przyznać. Co spotka Violet w magicznym świecie? Czy komuś uda się ją uratować?
Abigail Gibbs, mając piętnaście lat, zaczęła publikować w Internecie swoją powieść. Zachwyciła nią wielu czytelników i po kilku latach zdecydowała się wydać ją w formie papierowej książki. „Mroczna bohaterka” podbiła serca Brytyjczyków, Amerykanów, a może niedługo też Polaków? Kto wie. Obecnie Abi studiuje literaturę na Oxfordzie. Nie można również zapomnieć, że boi się krwi i jest wegetarianką, tak jak jej bohaterka, przez co można sądzić, że Violet ma w sobie choć małą cząsteczkę autorki.
Już dawno przeminęła moda na wampiry. Od czasu, kiedy „Zmierzch” stał się światowym bestsellerem, na półkach księgarni pojawiały się coraz to nowsze tytuły przedstawiające krwiopijców od różnych stron. Jedne lepsze, inne gorsze. Jednak z czasem autorom coraz trudniej wymyślić coś nowego, oryginalnego i niemal każda książka była taka sama. Czytelników po jakimś czasie zaczęło to nudzić i wątki wampirów zaczęły zanikać. Ostatnio w zapowiedziach pojawiła się nowa lektura – „Kolacja z wampirem”. Opis mnie do niej nie przekonał i nigdy bym jej nie przeczytała, gdyby nie tyle pozytywnych recenzji. A okazuje się, że miałabym czego żałować.
Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Można by było coś jeszcze gdzieniegdzie poprawić, ale jak na debiut literacki Gibbs wykazała się niemałymi umiejętnościami. Violet szybko zyskała moją sympatię. Była odważną i pyskatą dziewczyną, nie dawała sobą pomiatać, choć często miała przez to problemy. Nieraz mnie rozbawiła. W niektórych momentach jej zachowanie mnie irytowało, ale zdarzało się to rzadko. Kaspara również lubiłam. Czułam, że za tą arogancją i sarkazmem skryte jest coś więcej i wolałam go o wiele bardziej niż Fabiana, który również startował do Violet. Ten drugi wydawał mi się bez charakteru, nijaki, nieciekawy…
Bardzo zaintrygował mnie wątek Mrocznych Bohaterek. To powiew nowości wśród natłoku powieści fantastycznych. Kiedy tylko została przedstawiona legenda o tych dziewczętach, wiedziałam, że będzie to jedna z najlepszych stron książki. Co prawda ta historia nie została jeszcze w pełni rozwinięta, ale uważam, że druga część nie zawiedzie mnie pod tym względem.
W Abigail Gibbs widzę duży potencjał. Młoda autorka ma szansę zabłysnąć i z niecierpliwością będę oczekiwała jej kolejnych dzieł. Bardzo spodobał mi się jej styl. W powieści nie brakowało bogatych opisów, które pobudzały moją wyobraźnię, lecz nie zanudzały i nie spowalniały akcji.
Tym, co najbardziej mnie rozczarowało w „Mrocznej bohaterce. Kolacji z wampirem”, był fakt, że na koniec autorka chaotycznie wyjaśniła niektóre wątki. Zbyt szybko chciała wytłumaczyć czytelnikowi pewne kwestie i zaniedbała to. Wcześniej wszystko było dla mnie jasne, a to poplątanie na koniec okazało się niczym cios w twarz.
Podsumowując, uważam, że „Kolacja z wampirem” to bardzo dobra książka, jaką szybko i przyjemnie się czyta. Można by było ją jeszcze trochę dopracować, ale jak na debiut, moim zdaniem Abigail Gibbs poradziła sobie świetnie. To wampiry w nowej odsłonie i jeżeli jeszcze ktoś ma na nie ochotę, zapraszam do lektury. Ja już się nie mogę doczekać „Jesiennej Róży”, która ma się ukazać w następnym roku.
Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Business & Culture

sobota, 23 listopada 2013

"Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman

10 komentarzy:

Autor: Neil Gaiman
Tytuł: Ocean na końcu drogi
Tytuł oryginału: The Ocean At the End of the Lane
Wydawnictwo: MAG
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013
Liczba stron: 216

Pewien mężczyzna jedzie spotkać się z rodziną, z bliskimi sobie osobami oraz z tymi, o których istnieniu nie wiedział i które to będą się wypytywały o jego życie osobiste. Pod wpływem impulsu kieruje się do miejsca, które przez parę lat swojego dziecięcego życia nazywał domem. Powraca na farmę Hempstocków, gdzie mieszkała wraz z mamą i babcią jego jedyna przyjaciółka. Kobiety z jej rodziny okazały się nieco osobliwe. Lettie, najmłodsza z nich, twierdziła, że jej staw to ocean. Właśnie nad tym oceanem zasiada narrator i przypomina sobie wszystko, co się wówczas wydarzyło. A wszystko zaczęło się od samobójstwa mężczyzny, który wynajmował u nich pokój…
Neil Gaiman to znany angielski pisarz specjalizujący się w literaturze fantastyczny. Swoimi utworami przesiąkającymi magią i tajemnicą zauroczył sporą grupę czytelników. Jego powieści były wielokrotnie nagradzane, a część z nich została także zekranizowana. Gaiman jest również scenarzystą i redaktorem. W ramach ciekawostek może wspomnieć o tym, że zawsze chodzi ubrany na czarno, jest miłośnikiem kotów i inspiruje go Szekspir.
Do Gaimana zazwyczaj było mi nie po drodze. Kilka lat temu czytałam „Koralinę”, ale już niewiele z niej pamiętam. Wiem tylko, że przypadła mi do gustu, ale miałam wtedy może dziesięć lat, a mój gust czytelniczy od tamtego czasu bardzo się zmienił. Zawsze kiedy wychodzi jakaś jego powieść, myślę sobie, że ją przeczytam. I na tym kończą się moje postanowienia. Niedawno jednak zechciałam ponownie spotkać się z jego twórczością i przekonać się, co wciąż tak fascynuje ludzi w jego książkach. W końcu chciałam się przekonać,  jak wypadł „Ocean na końcu drogi”.
Od początku zaczął kojarzyć mi się z „Koraliną”. Magiczny drugi świat, nieco szalone starsze panie, kot (bo tak coś świta mi w głowie, że w tamtej powieści również można się z tym spotkać). To mnie trochę zawiodło, ponieważ oczekiwałam czegoś oryginalnego, wręcz zachwycającego.
Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Kiedy skończyłam czytać, chciałam poznać ich dalszą historię, dowiedzieć się, co  im się jeszcze przydarzy. Główny bohater, choć miał tylko siedem lat, niejednokrotnie wykazywał się niezwykłą dojrzałością. Owszem, wielu spraw nie potrafił zrozumieć, ale był ciekawy świata, wciąż go poznawał i zadawał wiele mądrych pytań. Lettie okazała się bardzo intrygująca, zresztą jak każda z pań Hempstock. Nie zostało wyjaśnione, co ukrywają, kim są… Autor pozostawił pole do popisu dla wyobraźni czytelnika, wskazując równocześnie na niektóre tajemnicze fakty, które mogły w jakiś sposób ukierunkować myślenie.
Bardzo spodobał mi się wątek z Ursulą Monkton, przerażającą opiekunką. Kiedy wkroczyła ona do akcji, w końcu poczułam, że dzieje się coś sensownego i wciągnęłam się w opowieść. Sama zaczęłam się jej bać i nienawidziłam rodziców chłopca za to, że nie wierzą w jego słowa. Przy każdym spotkaniu z Ursulą serce zaczynało mi szybciej bić.
Neil Gaiman posługuje się specyficznym stylem pisania. Poznałam go nawet po tych kilku latach przerwy. Jego powieści są przesiąknięte magią i mrocznymi tajemnicami, tworzą ten niesamowity klimat, jakiego nie da się określić słowami. Aby to zrozumieć, trzeba przeczytać jego powieść. Bardzo polubiłam jego styl oraz język jakim się posługuje. Mam nadzieję, że będzie mi dane spotkać się z nimi jeszcze wiele razy.
Oprawa graficzna książki zasługuje na pochwałę. Twarda okładka przedstawiająca staw będący oceanem, dziewczynka stojąca w pobliżu, a dalej stara farma Hempstocków. Do tego świetna kolorystyka. To wszystko oddaje wspaniały klimat lektury. A zastosowana czcionka jest bardzo przyjemna dla oka i sprawia, że książkę czyta się jeszcze szybciej.
Podsumowując, stwierdzam, że powieść Gaimana w nieznacznym stopniu mnie rozczarowało. Ogólnie jednak oceniam ją pozytywnie. Zaczynając czytać, miałam mieszane uczucia, jednak na koniec poczułam niedosyt, żałowałam, że powieść tak szybko się skończyła. Z pewnością nie zakończyłam swojej przygody z tym autorem, wręcz przeciwnie – jeszcze chętniej sięgnę po inną jego książkę. Polecam „Ocean na końcu drogi” zarówno wszystkim fanom pisarza, jak również i tym, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się jego twórczością.
Moja ocena: 6/10

Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl
 Za egzemplarz książki dziękuję w/w portalowi!