piątek, 25 maja 2012

"Zapomniane" Cat Patrick

10 komentarzy:

Autor: Cat Patrick
Tytuł: Zapomniane
Tytuł oryginału: Forgotten
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012
Liczba stron: 308
Cena: 32 zł
 
Mam problem: Widzę migawki przyszłości, jakby to były wspomnienia. Ale przeszłość jest dla mnie tajemnicą. Pamiętam, co będę miała na sobie jutro, i kłótnię, która zdarzy się dopiero po południu. Ale nie wiem, co jadłam wczoraj na kolację. Radzę sobie dzięki notatkom, mamie i najlepszej przyjaciółce, Jamie, i system jakoś działa… Do czasu. Bo teraz wszystko się sypie. Jamie się buntuje. Mama mnie okłamuje. I nie widzę w swojej przyszłości chłopaka, za którym szaleję. Ale dzisiaj go kocham. I chciałbym zapamiętać na zawsze, jak bardzo…
 
Fragment:
„Pamiętam przyszłość. Pamiętam przyszłość i zapominam przeszłość. Moje wspomnienia – te złe, nudne i dobre – dotyczą tego, co jeszcze się nie wydarzyło. Więc czy chcę, czy nie – a nie chcę – będę pamiętać, jak stoję wśród ubranych na czarno postaci, otoczonych kamieniem i świeżo ściętą trawą, aż w końcu stanę wśród nich w rzeczywistości. Będę pamiętała pogrzeb póty, póki do niego nie dojdzie – póki ktoś nie umrze.
A potem o nim zapomnę.”
Wyobraź sobie, że pamiętasz przyszłość. To, co się jeszcze nie wydarzyło. Natomiast zapominasz przeszłość. Każdego ranka, o 4.33. A wszystko przez wypadek samochodowy. Radzisz sobie dzięki notatkom, które robisz każdego wieczoru, dzięki mamie oraz najlepszej przyjaciółce. Tylko one wiedzą o tym, co się z tobą dzieje. Pewnego dnia spotykasz w szkole chłopaka. Chłopaka, o którym może pomarzyć każda dziewczyna. Jednak kiedy tylko się budzisz, nie pamiętasz jak się nazywa, jak wygląda. Wiesz o nim ze swojego dziennika. Czy taki związek może przetrwać? Chcesz powiedzieć mu o swojej „chorobie”, ale jak zareaguje? Uzna za wariatkę i porzuci, czy będzie się tobą jeszcze lepiej opiekował i pomagał?
„Przeszłość jest dla mnie stracona, teraźniejszość to przygoda, a przyszłość – wspomnienie…”
Kiedy tylko usłyszałam o powieści „Zapomniane”, zapragnęłam ją przeczytać. Wiedziałam, a nawet czułam, że będzie to coś nowego, coś czego nie zapomina się jak zwykłej młodzieżówki. Czy miałam rację? Owszem.
Powieść ta nie opowiada o zwykłej miłości dwojga nastolatków. Zawiera coś więcej. Razem z bohaterami odkrywamy tajemnice przerażającego wspomnienia London, jej dziwnej przypadłości. Czy już zawsze jej przeszłością będą kartki notatnika? To pytanie zadajemy sobie czytając „Zapomniane”. Miłość jest tu tylko dodatkiem, takim delikatnym uczuciem, powoli się rozwijającym, jednak mającym wielkie znaczenie w przyszłości głównej bohaterki. Jest także przyjaźń. London zna przyszłość swojej przyjaciółki, która nie jest usiana różami. Jednak Jamie nie chce o niej wiedzieć…
Bardzo łatwo tutaj odróżnić bohaterów pierwszoplanowych, od tych mniej ważnych. Jest niewidzialna granica dzieląca ich. Główni bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, dowiadujemy się o nich wielu rzeczy, natomiast reszta była tylko tłem. Nie obniżyło to jednak umiejętności autorki. Sądzę, że potrafiłaby lepiej ich nam przedstawić, lecz nie było to wcale potrzebne. Dodałoby to tylko zbędne wątki i zwiększyłoby objętość książki.
Jedyne, co trochę mnie zniesmaczyło, to język młodzieżowy, słowa typu dzienks. Autorka posługiwała się prostym językiem. Na szczęście nie zwracałam na to zbyt wielkiej uwagi.
Dawno nie czytałam tak ciekawej młodzieżówki. Z żalem przewracałam ostatnie strony książki. Wiedziałam, że będzie mi brakowało London. Jestem pewna, że kiedyś wrócę do tej powieści. Ciekawa fabuła, sympatyczni bohaterowie, zakończenie osnute tajemnicą… Czegoż chcieć więcej? Zostawiam wam ocenę rozwiewającą wszystkie wątpliwości i z całego serca polecam „Zapomniane”.
Moja ocena: 9/10
***
Nie wiem, kiedy może pojawić się następna recenzja. Mam na razie mnóstwo kartkówek i sprawdzianów do których muszę się dużo uczyć. Z trudem napisałam tą recenzję, ciężko było dobrać odpowiednie słowa, aby przekazać to, co planowałam. Pozdrawiam.

środa, 16 maja 2012

Top 10: Ulubione powieści fantastyczne

12 komentarzy:
Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Dziś przyszła pora na... Dziesięć ulubionych powieści fantastycznych!
1. "Harry Potter"
Kocham, kocham, kocham! Moja pierwsza własna książka, pierwsza ulubiona książka... Harry jest częścią mojego życia.
2. "Akademia wampirów"
Uwielbiam Rose i Dymitra. Szkoda, że przeczytałam już całą serię. Chciałabym znów przeczytać ją pierwszy raz. Niezapomniane emocje.
3. "Zmierzch"
Za Alice, Jacoba i Carlisle'a. Oraz oczywiście resztę rodziny Cullenów. Teraz kończę czytać "Księżyc w nowiu". Przypomniałam sobie, jak bardzo polubiłam ten cykl i bohaterów. Szczególnie Alice. I niech inni myślą sobie co chcą, ale kocham "Zmierzch" i resztę części (nawet te, których jeszcze nie czytałam).
4. "Wampiry z Morganville"
Bardzo polubiłam Claire, jestem do niej podobna, prawie zawsze zachowałabym się tak samo. Choć czasem może zabrakłoby mi odwagi. I uwielbiam Shane'a. A w czerwcu będzie kolejna część!!!
5. "Mroczny sekret"
Cała trylogia mnie urzekła. Szybko wylądowała na liście moich ulubionych książek. Polecam!
6. "Czerwień Rubinu"
Czytałam na razie tylko tą część, ale bardzo mi się spodobała. Słyszałam, że cała trylogia jest niesamowita. Muszę dorwać "Błękit szafiru".
7. "Miasto Kości"
I znów czytałam tylko pierwszą część. I znowu okropnie mi się spodobała. Czemu w bibliotece nie ma kolejnych części?! Ile czasu mogę czekać?! Ludzie, ja oszaleję, jeżeli nie przeczytam kolejnej części...
8. "Strąceni"
Zdania na jej temat mogą być podzielone, ale mnie książka urzekła. A jaka piękna okładka! Cieszy oko. ;)
9. "Nevermore. Kruk"
Nie jest to żadne arcydzieło, ale lubię wracać do niej wspomnieniami. Autorka miała bardzo ciekawy pomysł i z pewnością przeczytam kolejną część.
10. "Igrzyska śmierci"
Jeszcze nie czytałam, ale nie mogłam tu jej nie dodać. Tyle pozytywnych opinii! Już nie mogę się doczekać, kiedy się za nią wezmę. :)


Wybór był dość trudny. Za jakiś czas na pewno mogłabym zastąpić jakieś książki innymi, gdyż więcej ich przeczytam. Cały czas poznaję nowe powieści, jedne lepsze, drugie gorsze. Mam nadzieję, że za kilka lat przeczytam ich tyle, że w końcu będę zadowolona z długości listy moich ulubionych książek. :)

sobota, 12 maja 2012

"Upiorna szkoła. Monster High" Lisi Harrison

7 komentarzy:

Autor: Lisi Harrison
Tytuł: Upiorna szkoła. Monster High
Tytuł oryginału: Monster High
Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 276
Cena: 29,90
 
Nie bądź jak inni – wyróżnij się z tłumu!
Witajcie w szkole
MONSTER HIGH,
Tu potwory stają się…
Upiornie fajne!
 
Fragment:
„Co to ma być…?
Przerażona blondynka w zielono-białym stroju czirliderki zrobiła krok do tyłu.
- Albo cierpisz na ciężki przypadek choroby lokomocyjnej, albo po prostu jesteś… zielona – stwierdziła inna jasnowłosa dziewczyna.
- Czy to jakiś żart? – spytała kolejna, odsuwając się na wszelki wypadek.
- Nie, po prostu mam miętową skórę – odparła Frankie, uśmiechając się ostrożnie i wyciągając dłoń na przywitanie. Jedna z bransoletek odsunęła się nieco, odsłaniając szwy, ale dziewczyna zupełnie się tym nie przejęła. W końcu taka właśnie była: pozszywana i ośrubowana.
- Jestem tu nowa. Nazywam się Frankie i przyjechałam z…
- Fabryki zabawek? – dokończyła za nią jedna z czirliderek, zerkając na jej nadgarstek.
- To potwór! – zawołała jedyna w stadku brunetka, po czym wyszarpnęła telefon z kieszeni, wybrała numer alarmowy i w panice uciekła do szkoły.
- Aaaaaaa! – zapiszczały pozostałe, otrzepując się z obrzydzenia, jak gdyby po nogach pełzały im robaki.”
Co Ci przychodzi na myśl, gdy słyszysz słowo „potwory”? W Twojej głowie powstaje na pewno obraz zniekształconego człowieka, zwierzęcia lub czegoś tam innego, co próbuje Cię zabić. Albo potwór chowający się w szafie lub pod łóżkiem, którego bałeś się w dzieciństwie. Jak zareagowałbyś na to, gdyby wszyscy nagle zaczęli uważać, że w Twoim mieście mieszkają potwory i możliwe, że chodzą z Tobą do szkoły? Zacząłbyś się bać, czy próbowałbyś złapać owe strachy? Może jednak się okazać, że one nie są takie złe i chcą być akceptowane przez ludzi, chcą utrzymywać z nimi przyjazne kontakty. Tak jak w powieści „Monster High”…
W książce występują dwie główne bohaterki. Jedna z nich, Melody to zwykła dziewczyna, która niedawno przeprowadziła się do Salem. Podpada ona od razu  „królowej” szkoły, Cleo. Rozpoczyna z nią wojnę, dzięki czemu zdobywa dwie przyjaciółki – Bekkę oraz Haylee. Poznaje także intrygującego chłopaka z naprzeciwka o imieniu Jackson. Zaś drugą bohaterką jest Frankie Stein. Żyje dopiero od piętnastu dni i ma nietypowy, zielony kolor skóry, pozszywane części ciała i śruby. Bardzo chce, aby wszyscy zaakceptowali ją taką, jaka jest. Na początku obie okropnie mnie irytowały, każda miała w sobie coś, co mi się nie podobało. Później trochę przekonałam się do Melody, ale wciąż była tą głupiutką, naiwną nastolatką. Natomiast Frankie w ogóle mi się nie spodobała, działała mi na nerwy i z ulgą kończyłam rozdziały o niej. Bohaterowie są niestety dużym minusem, mimo iż byli dobrze wykreowani.
Sama fabuła też nie powala na kolana. Niby czegoś takiego jeszcze nie było, ale nie zaciekawiła mnie, tak jak się zresztą spodziewałam. Większą część książki zajmowały kłopoty sercowe bohaterek. Nic nadzwyczajnego. Punktem kulminacyjnym był tak długo oczekiwany bal. Powinien wywołać jakieś emocje, trzymać w niepewności. Niestety, nic takiego nie odczułam. To co tam się działo było tak bezsensowne, że całkowicie straciłam ochotę na czytanie. Całe szczęście, że to było jakieś ostatnie sto stron.
Znalazłam też i plus w tej książce, który trochę poprawia moją ocenę. W „Monster High” są przedstawione trudności z zaakceptowaniem otoczenia. Obie bohaterki były początkowo niezauważalne w szkole, Melody pierwszego dnia zyskała wrogów przez to, że była nowa. Chciały zabłysnąć i być podziwiane przez innych za to, kim są. Szkoda, że świat jest taki okrutny i wszyscy są oceniani po wyglądzie. Kiedy zrobisz złe pierwsze wrażenie, ciężko później być lubianym.
Podsumowując, są gorsze książki. Nie zawiodłam się na tej tak bardzo, ale pewnie tylko z tego powodu, że nie spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego. Trochę ciężko czytało się ją, głównie dlatego, że była nudna, ale chciałam ją jak najszybciej skończyć i czytałam gdzie się tylko dało. Nie polecam tej powieści, ale jeżeli ktoś chce poznać książkę promowaną przez laleczki, to niech czyta. Ja ją oceniam jako porażkę. Można było lepiej wykorzystać ten pomysł.
Moja ocena: 2/10