sobota, 20 października 2012

"Pretty Little Liars. Bez skazy" Sara Shepard

8 komentarzy:

Autor: Sara Shepard
Tytuł: Bez skazy
Tytuł oryginału: Flawless
Wydawnictwo: Otwarte
Miejsce i rok wydania: Kraków 2011
Liczba stron: 318
Cena: 29,90 zł

Rok po zaginięciu Alison jej przyjaciółki zaczynają otrzymywać niepokojące wiadomości od A. Ta osoba zna wszystkie sekrety, które dzieliły z Ali i zaczyna grozić ich ujawnieniem. Na domiar złego do Rosewood powraca Toby, z którym wiążą się niemiłe wspomnienia. Dziewczyny muszą wykonywać wszystkie rozkazy A., gdyż sprzeciwienie się może oznaczać zniszczenie życia, o czym jeszcze nie zdążyły się przekonać. Czy Emily, Aria, Spencer i Hanna zdołają odkryć kim jest tajemniczy nadawca wiadomości? Czy odkryją przyczyny śmierci ich ukochanej przyjaciółki Alison?
Sara Shepard jest autorką bestsellerowej serii „Pretty Little Liars” oraz „The Lying Game”, która nie miała jeszcze swojej polskiej premiery. Oba cykle zostały zekranizowane, choć tak jak w przypadku książek, tylko ten pierwszy serial możemy oglądać w Polsce. Autorka w młodym wieku chciała być gwiazdą oper mydlanych, projektantką klocków Lego lub genetykiem.
Nie tak dawno czytałam pierwszą część serii, „Kłamczuchy”, która mnie zachwyciła, a później zaczęłam oglądać także serial na podstawie tejże książki. To mnie zmotywowało do zapoznania się z kolejnymi dwoma tomami, które były tak samo świetne.
Tak jak w poprzedniej części, na samym początku mamy wspomnienie przyjaciółek z czasów, kiedy Ali jeszcze żyła. Na takim wspomnieniu opiera się cała książka, każda bohaterka wraca do niego myślami, pojawia się nowy szczegół… Bardzo interesujący pomysł. Każdy fragment przeszłości Arii, Hanny, Emily oraz Spencer szalenie mnie ciekawi i czytam go bardzo dokładnie. Bo to właśnie w przeszłości kryje się klucz do zagadki. Może nawet nie jednej…
Wielowątkowość to jeden z największych atutów tej serii. Oprócz odkrywania tajemnic Ali i tożsamości A. poznajemy osobiste problemy każdej z bohaterek. Spencer musi pogodzić się z siostrą i błagać o przebaczenie rodziców po ostatnim wybryku. Emily zaczyna coś czuć do Mai, choć stara się stłumić to uczucie i zostać normalną nastolatką. Arii coraz trudniej ukrywać zdradę ojca, a do tego dochodzą jeszcze problemy sercowe. Do Hanny przyjeżdża ojciec zaniepokojony kradzieżą i zniszczeniem auta ojca Seana. Każda z dziewczyn obiera swoją drogę, na której często popełnia błędy, których nie da się naprawić.
Autorka posługuje się plastycznym jezykiem, umiejętnie przekazuje emocje bohaterek i bardzo ciekawie opisuje sytuacje oraz wygląd np. otoczenia. Dzięki temu wprost nie da się oderwać od książki. Wydarzenia są tak realistyczne, że ma się wrażenie jakby się samemu brało w nich udział.
Bohaterowie zostali wspaniale wykreowani. Każdy z nich, nawet epizodyczny ma bardzo dobrze nakreślony charakter. Pani Shepard stworzyła wielu oryginalnych bohaterów, wszyscy są niepowtarzalni i każdy z nich mógłby stać się naszym przyjacielem, gdyby sobie wszedł do naszego świata.
„Bez skazy” byłaby tak samo świetna, jak jej poprzedniczka, gdyby nie to, że miałam wrażenie, że ten tom niczego nowego nie wnosi do serii. Niby koniec jest ciekawy i dość ważny, ale z tego co pamiętam to niczego nowego nie dowiadujemy się o A. i Alison, tylko dopiero w następnej części.
Podsumowując, seria „Pretty Little Liars” jest świetna, a autorka nie zaniża poziomu z każdym tomem, ale jednak tej części brakowało tego „czegoś”. Chętnie przeczytam kolejne tomy i mam nadzieję, że nigdy się na nich nie zawiodę. Nie mogę się doczekać momentu, w którym się dowiem kim jest A. i kiedy poznam odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania.
Moja ocena: 9/10

sobota, 13 października 2012

"Mroczny anioł" Eden Maguire

14 komentarzy:

Autor: Eden Maguire
Tytuł oryginału: Dark Angel
Wydawnictwo: MAK Verlag
Miejsce i rok wydania: Bremen 2011
Liczba stron: 384
Cena: 32,90 zł

Tania często miewa koszmary o pożarze. Po części jest to spowodowane tym, że w okolicy, w której mieszka nie trudno o katastrofę. Wystarczy niedogaszone ognisko a wszystkie domy w pobliżu mogą spłonąć. Tak jak ten, który stał kiedyś na miejscu obecnego domu Tani. W pożarze zginęła malutka dziewczynka oraz jej rodzice. Właśnie dlatego ma nocne koszmary i kiedy słyszy o ogniu, zaczyna się dusić i widzieć zbliżające się płomienie. Pewnego dnia wszyscy z miasteczka dostają zaproszenie na imprezę urządzaną przez wielkiego gwiazdora Zorana Brancusiego. Zakończył on swoją karierę po strasznym wypadku samochodowym, w którym prawie zginął. Wszyscy mają nadzieję, że zamierza powrócić z nową płytą, dlatego na przyjęciu pojawiają się wszyscy młodzi mieszkańcy. I właśnie od tego wydarzenia zaczyna się cała historia…
Eden Maguire zrobiła doktorat z literatury angielskiej na Uniwersytecie w Birmingham, jej największą pasją są podróże, uwielbia jeździć konno i interesuje się sztuką. Jest autorką serii „(Nie)Umarli”, która liczy sobie już cztery części i powieści „Mroczny anioł”, którą miałam ostatnio przyjemność (lub nie) przeczytać.
Jak już wcześniej wspomniałam, impreza u pana Brancusiego jest początkiem przygody Tani, pociąga za sobą lawinę kolejnych wydarzeń, które zmieniają życie grupy przyjaciół. Niepozorny organizator zaczyna się do nich zbliżać, coraz częściej spędzają czas w jego posiadłości, przy czym zmieniają się diametralnie. A zmiany w zachowaniu zaczynają niepokoić wszystkich dookoła, łącznie z Tanią…
Muszę przyznać, że nie jestem zachwycona. Pomysł na książkę dość kiepski, wykonanie też nie najlepsze. Powieść jest przewidywalna i tylko jeden raz autorce udało się mnie zaskoczyć. Ale też nie wbiło mnie w fotel. Sama nie wiem, czego się spodziewałam, chyba tzw. odmóżdżacza, który pomógłby mi chwilę odetchnąć i na jakiś czas wciągnąć w swój świat, może nie najlepiej wykreowany, ale pomagający zapomnieć o rzeczywistości. I rzeczywiście coś podobnego otrzymałam.
Może zacznę od plusów, których jest niestety mniej. „Mroczny anioł” strasznie wciąga i kiedy obiecywałam sobie „tylko jeden rozdział”, oczywiście na tym się nie kończyło. Więc nie było aż tak strasznie.
Dodatkowo autorka starała się ukazać, jak ważną wartością w naszym życiu jest miłość i choć niezbyt dobrze jej to wyszło, liczą się dobre chęci. Przesłodziła to uczucie i z każdym „kocham cię” coraz bardziej mnie mdliło. Pary kłóciły się ze sobą, a chwilę później wyznawały miłość. To było po prostu nudne.
Eden Maguire pisze bardzo chaotycznie, czasem zdawało mi się, że sama nie wie o co jej chodzi, więc czytelnikom jest jeszcze trudniej. I najwidoczniej postanowiła sobie ułatwić życie nie dodając opisów, których jest tyle co kot napłakał. Do tego mnóstwo literówek, które są już winą wydawnictwa. To aż raziło po oczach. Nie było rozdziału, gdzie nie zgubiono jednej literki w najprostszych słowach.
Wydawnictwo nie popisało się też tworząc okładkę. Według mnie jest okropna i tandetna. Zniechęca do czytania. Gdybym oceniała książki po okładce, ta powieść nie otrzymałaby lepszej oceny.
Bohaterowie zostali pobieżnie potraktowani, autorka skupiła się tylko na tych ważniejszych, jakby bała się, że gdy nada jakichś cech charakteru innym, reszta straci swoje. Wyobraźcie sobie, że stoicie nad kałużą (bo tak płytkie są postacie) i wrzucacie do niej kamień. Odbicie staje się niewyraźne i taki właśnie obraz bohaterów stworzyła Eden Maguire. Natomiast Tania, której autorka poświęciła trochę więcej czasu, ogromnie mnie irytowała. Naiwna i głupiutka dziewczyna, której powinno się odjąć co najmniej trzy lata, aby zachowywała się jak osoba w jej wieku.
W „Mrocznym aniele” ciężko znaleźć powód, dla którego warto przeczytać tę książkę. Przedstawiona historia nie ma sensu, a kiedy dowiedziałam się, że Maguire pisze kolejną część, załamałam się. Nie widzę potrzeby kontynuowania opowieści, wszystko zostało wyjaśnione i nie czuję żadnego niedosytu. „Podstępne serce” będzie jeszcze większym gniotem niż pierwsza część. Nie polecam, chyba że ktoś lubi czasem poczytać typowe odmóżdżacze.
Moja ocena: 3/10
Za książkę dziękuję portalowi nakanapie.pl

sobota, 6 października 2012

"Rosemary znaczy pamięć" Agatha Christie

6 komentarzy:
Autor: Agatha Christie
Tytuł: Rosemary znaczy pamięć
Tytuł oryginału: Sparkling Cyanide
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Miejsce i rok wydania: Wrocław 2011
Liczba stron: 251
Cena: 24,90 zł

Rosemary popełniła samobójstwo podczas swojego przyjęcia urodzinowego. Nikt nie ma co do tego wątpliwości, ale też nikt nie wie dlaczego to zrobiła. Może to przez chorobę, która ostatnio ją gnębiła? A może miała problemy, o których wiedziała tylko ona sama? A może był inny powód? Pewnego dnia jej mąż dostaje tajemnicze listy, w których ktoś pisze, że Rosemary została zamordowana. Zaczyna prowadzić własne śledztwo, które staje się niebezpieczne również dla niego… Kto okaże się mordercą? Kto będzie kolejną ofiarą?
Jest to już moja druga przeczytana powieść Agathy Christie. Dzięki „I nie było już nikogo” pokochałam tę autorkę i zapragnęłam zapoznać się z jak największą ilością jej dzieł. A jest ich około osiemdziesiąt… Mam nadzieję, że żadna książka mnie nie zawiedzie, bo jak na razie oba spotkania były idealne.
Kolejna wspaniała zbrodnia, kolejna zagadka, której nie da się odkryć. Za to właśnie lubię Agathę. Dostarcza mi mnóstwo rozrywki i zmusza do myślenia. Potrafię w przerwach między czytaniem godzinami dumać nad tym, kto jest przestępcą. I nigdy nie udaje mi się odgadnąć. A w niektórych kryminałach, owszem. W „Rosemary znaczy pamięć” podejrzewa się każdego. Tych sześciu gości, który byli obecni na przyjęciu. Wraz z każdym kolejnym rozdziałem zmieniają się przypuszczenia, aż na końcu już nie wie się, kto jest najbardziej prawdopodobnym mordercą i tylko oczekuje się na wyjaśnienie. Jest w połowie oczywiste, a w połowie szokujące.
Tej książki się nie czyta. Nią się trzeba delektować, z szacunkiem przewracać kartki, wracać do wcześniejszych fragmentów, aby wszystko zapamiętać. Autorka pisze bardzo ciekawie, dzięki czemu oczy nie nadążają za myślami i latają bezwiednie po kartce, a umysł błyskawicznie wchłania informacje. To właśnie przez takie powieści ludzie są zmuszeni nosić okulary. Ale powiadam wam, że warto…
Iris, moja kochana Iris… Czyli ulubiona bohaterka. Od samego początku wzbudzała sympatię, choć ją też podejrzewałam o zbrodnię. Miała wystarczający motyw, tak jak zresztą wszyscy. I jeszcze George! I Anthony! Obaj podbili moje serce, choć z innych powodów. A pozostała trójka nie przypadła mi do gustu. Jednej z tych postaci wprost nienawidziłam. A co z samą Rosemary? Agatha Christie i jej poświęciła dużo czasu i mimo że była martwa, czasem wydawało się, że jednak żyje. Bardzo spodobała mi się jej historia.
„Rosemary znaczy pamieć” to kolejny świetny kryminał, który miałam okazję przeczytać. Mam nadzieję, że inne okażą się tak samo dobre, albo nawet lepsze (o ile jest to możliwe). Dzięki pani Christie zamierzam poznać innych autorów, po których powieści wcześniej bym nie sięgnęła.
Ta książka nie ma żadnych niedociągnięć, które można by uznać za jakiekolwiek wady, minusy. Jest idealna, choć nie tak wspaniała jak wcześniej czytana przeze mnie powieść. To było kolejne fantastyczne morderstwo. Książki Agaty Christie polecam nie tylko fanom kryminału, ale wszystkim ludziom. Każdemu mogą się spodobać i każdego mogą zafascynować.
Moja ocena: 9/10
  Książka przeczytana w ramach wyzwania Tydzień bez nowości.