niedziela, 30 listopada 2014

Posumowanie listopada

5 komentarzy:
Listopad znów przeleciał mi przez palce. Ostatnie tygodnie były tak przeładowane nauką, że nawet nie zauważałam upływu czasu. Myślałam tylko o tym, żeby przeżyć kolejny dzień i nagle zdałam sobie sprawę, że już koniec miesiąca. Czas się zastanowić nad prezentami, zacząć poprawiać oceny i przygotować się na koniec roku :) Tego miesiąca nie mogę zaliczyć do udanych. Przez ostatnie trzy tygodnie mogłam tylko marzyć choć o chwili czasu wolnego. Każdego dnia musiałam się uczyć i przygotować na kolejny dzień szkoły, bo oczywiście codziennie czekał mnie test/kartkówka/odpytywanie. A w weekend też musiałam się zacząć uczyć na to, co miało mnie czekać w ciągu najbliższych dni... Przez ostatnie tygodnie nie przeczytałam ani strony książki! Każdego dnia czułam się coraz bardziej zmęczona, w szkole dawały o sobie znać nieprzespane noce... W piątek, kiedy wróciłam późno do domu miałam obejrzeć "Hobbita", bo leciał w telewizji, ale po połowie filmu padłam ;) I spałam 12 h XD Dziś tak samo. W końcu mogłam odespać ten miesiąc :D Mam nadzieję, że grudzień będzie choć trochę lżejszy i że będę miała czas na to, aby wyjść z domu, rozerwać się i odstresować :)
Lista przeczytanych książek:
  1. "Gra w kłamstwa" Sara Shepard (296 stron)
  2. "Trafny wybór" J.K. Rowling (512 stron)  
Zdążyłam to przeczytać na początku miesiąca, bo później nie miałam już czasu. Oczywiście Trafnego wyboru jeszcze nie skończyłam, bo wtedy doszłam do mniej więcej 100 strony i dopiero wczoraj doczytałam do 180 ;/ Żałuję, że nie mogę poświęcić jej więcej czasu, bo to naprawdę dobra lektura.
Liczba stron: 808
Liczba stron na dzień: ok. 26,9
Liczba opublikowanych recenzji książek:2
Liczba opublikowanych recenzji filmów: 0
Liczba wszystkich wpisów na bloga: 4
W tym miesiącu odwiedziliście mnie ponad 53 000 razy :)
Mam nadzieję, że znajdę chwilę na napisanie kilku recenzji i oczywiście na przeczytanie książek :) Czekają mnie trzy egzemplarze do recenzji i muszę się z nimi uporać :)
A jak Wam minął listopad?
Pozdrawiam!

sobota, 29 listopada 2014

"Gra w kłamstwa" Sara Shepard

6 komentarzy:



Emma jest przeciętną nastolatką o dobrym sercu, jednak los nie żałował jej nieszczęść. W dzieciństwie została porzucona przez matkę, która była najważniejszą osobą w jej życiu. Od tego momentu dziewczyna przenosi się z jednej rodziny zastępczej do drugiej, raz lepszej, raz gorszej. Na dwa tygodnie przed swoimi osiemnastymi urodzinami Emma znajduje w sieci przerażający filmik, w którym główną rolę odgrywa dziewczyna niepokojąco podobna do niej. Nastolatka czuje, że podobieństwo nie jest przypadkowe i pragnie poznać osobę z filmiku. Kiedy dociera na miejsce spotkania, zostaje wciągnięta w niebezpieczną intrygę, która może kosztować ją życie… Jakie tajemnice odkryje? Kto za tym wszystkim stoi? I czym jest Gra w Kłamstwa?
Z Sarą Shepard już niejednokrotnie miałam do czynienia. Mogłabym ją nazwać starą znajomą, bo przeczytałam do tej pory osiem jej dzieł. Wcześniej byłam wielką fanką jej serii „Pretty Little Liars”, jednak od piątego tomu poziom tego cyklu coraz bardziej się obniża i niestety teraz za tym cyklem nie przepadam. Jednak zanim przeczytałam część, która mnie bardzo zniesmaczyła, zakupiłam „Grę w kłamstwa”. Po pewnym czasie postanowiłam dać jej szansę, choć podchodziłam do niej bardzo nieufnie. Bałam się, że pani Shepard nie będzie miała do zaoferowania nic nowego. Po lekturze pierwszego tomu „The Lying Game” mam bardzo mieszane uczucia.
W drugiej serii autorki znów pojawia się ten sam schemat. Wprowadzenie w intrygę, ciągłe pogróżki od nieznanego sprawcy, znalezienie głównego podejrzanego, a na sam koniec impreza, podczas której zostaje ujawniony fakt, który zmienia znaczenie wszystkich wcześniejszy poszlak i pozostawia w całkowitej dezorientacji. Książka była bardzo podobna do PLL, miała nawet podobne wątki. Nie rozumiem, dlaczego autorka nie chce pójść dalej, tylko ciągle korzysta ze sprawdzonych pomysłów. Po PLL już widzę, że przedłuża serie na siłę i pisze głównie dla pieniędzy. Moim zdaniem mogłaby stworzyć jedną dłuższą książkę, w której mogłaby połączyć wątki z kilku części, dzięki czemu powieść byłaby bardziej dynamiczna i trzymająca w napięciu.
Mimo wszystko „Gra w kłamstwa” bardzo wciąga. Przeczytałam tę książkę w ciągu kilku godzin, niemal nie odrywając się od lektury. Wciąż zastanawiałam się, kto za tym wszystkim stoi, miałam własne typy podejrzanych i nie mogłam się doczekać rozwiązania zagadki. Nawet po skończeniu lektury moje myśli wciąż były przy „Grze w kłamstwa”. Chciałam natychmiast nabyć drugą część i poznać dalsze losy Emmy.
Bardzo zaintrygowała mnie tytułowa Gra w Kłamstwa. Przez część książki czytelnik nie ma pojęcia o co w niej chodzi, dopiero w połowie poznajemy zasady gry. Kiedy dowiedziałam się, na czym ona polega, pierwsze, co mi przyszło do głowy to to, że bohaterki mają problemy psychiczne. To, co robiły było przerażające. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na genialny pomysł naśladowania tych dziewczyn, ponieważ może tym kogoś poważnie skrzywdzić! Podczas czytania lektury, czułam się, jakbym obserwowała prawdziwe psychopatki. Wydawało mi się, że nie tylko główne bohaterki miały nie po kolei w głowie, ale wszystkie postaci. Mam co do tego mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony powieść porusza w ten sposób ważne tematy (choćby to, czym jest zemsta), ale z drugiej nie nadaje się dla każdego.
„Gra w kłamstwa” to lektura, która wywołała w mojej głowie zamęt. Wciągnęła mnie o wiele bardziej niż „Pretty Little Liars” i poruszyła ciekawsze wątki, ale miała też minusy. Główna bohaterka mnie irytowała i nie potrafiłam zrozumieć jej toku rozumowania, a co za tym idzie, działań, które podejmowała. Wiem, że przeczytam kolejne tomy, ponieważ chcę poznać rozwiązanie zagadki. Uważam, że jest to godna polecenia książka. Bardzo przyjemnie się ją czyta i może pokazać do czego prowadzi żądza zemsty.
Moja ocena: 7/10

Autor: Sara Shepard
Tytuł: Gra w kłamstwa
Tytuł oryginału: The Lying Game
Wydawnictwo: Otwarte
Miejsce i rok wydania: Kraków 2013
Liczba stron: 296

sobota, 8 listopada 2014

"Czekając na Gonza" Dave Cousins

3 komentarze:


Wszystko zaczęło się od przeprowadzki Osbourne’ów na położoną w odludziu i nicości wieś o nazwie Slowleigh. Oz od samego początku uważał, że nie jest to odpowiednie miejsce dla ich zakręconej i pełnej życia rodziny. Jego rodzice byli zafascynowani nowym domem, jednak on i jego siostra widzieli wszystko na czarno. Już po kilku dniach okazało się, że chłopak miał rację – od razu ośmieszył się przed nową klasą i podpadł miejscowej psychopatce. Jednak jego wyczyny przyćmiewa sekret siostry, który odkrywa całkiem przypadkiem… i przy okazji szantażuje nim biedną nastolatkę. Co przyniesie następny dzień? W jakie tarapaty wpadnie znów kilkunastoletni Oz? Czy tajemnica siostry podzieli rodzinę? Poznajcie opowieść pełną smutku i radości, dobrych i gorszych dni, a także śmiechu i łez o rodzinie Osbourne’ów!
Dave Cousins to angielski pisarz, który dopiero w tym roku zadebiutował na polskim rynku wydawniczym. Kilka miesięcy temu ukazała się u nas jego pierwsza powieść – „Piętnaście dni bez głowy”, a w sierpniu – „Czekając na Gonza”. Dave swoją karierę pisarską rozpoczął w wieku dziesięciu lat, kiedy to próbował pisać scenariusze do serialu. Później tworzył również piosenki, wiersze oraz krótkie opowiadania. Obecnie pisze w kącie na strychu, gdzie towarzyszy mu rudy kot. Jego druga książka była moim pierwszym spotkaniem z twórczością pana Cousinsa.
Do „Czekając na Gonza” podchodziłam bardzo entuzjastycznie. Lubię takie ciepłe opowieści o perypetiach nastolatków, a ta szczególnie mnie zainteresowała, ze względu na tematykę. A mianowicie, porusza bardzo trudny i ważny problem, z którym niestety w książkach nieczęsto się spotykam. Nie jest tajemnicą fakt, iż siostra Oza jest w ciąży, ponieważ mówi o tym sam opis z okładki. Byłam niezwykle ciekawa, jak autor poradził sobie z przedstawieniem problemu nastoletniej ciąży. Dave Cousins jasno wyraża własne zdanie na ten temat, nie owija w bawełnę. Bardzo się cieszę, że napisał taką powieść dla młodzieży, ponieważ daje ona wiele do myślenia.
Narracja w książce zasługuje na ogromne brawa. Oz zwraca się bezpośrednio do swojego nienarodzonego siostrzeńca, opowiada mu barwną historię swojego życia od pierwszego dnia w nowej szkole, czyli właściwie od momentu dowiedzenia się o ciąży Meg. Czasem nawet prowadzi z Gonzem (bo tak nazwał dziecko, ku irytacji siostry) dialogi, a nawet przeżywa sny z nim związane. Oz opisuje wszystkie wydarzenia „po swojemu”, z humorem i ukazując swój zabawny sposób bycia, co nadaje unikalny charakter książce. Wydaje się ona prawdziwa, dzięki czemu jeszcze lepiej trafia do czytelnika.
Niestety, muszę przyznać, że główny bohater nieraz bardzo mnie irytował. Miał specyficzny charakter, taki typowy krętacz i spryciarz, który myśli, że wszystko mu wolno, a tacy chłopcy mnie denerwują. Na szczęście, Oz pokazał, że jednak nie jest do końca taki, jaki mógłby się wydawać. Uświadomił co nieco swojej rodzinie i wykazał się czasem większą jasnością umysłu niż ktokolwiek inny. Nie mogę powiedzieć, że była to moja ulubiona postać, ale z pewnością zasługuje na uwagę. Najbardziej zaintrygowała mnie Meg, czyli jego siostra, która w wielu momentach była już na skraju załamania psychicznego. Starałam się ją zrozumieć i zaczęłam się zastanawiać, jak ja bym się zachowywała na jej miejscu.
„Czekając na Gonza” nie zawiodło moich oczekiwań. Uważam, że potrzeba więcej takich powieści młodzieżowych, z których można się czegoś nauczyć i które dają czytelnikowi do myślenia. Książka w takiej lekkiej formie dotrze do każdego, najprostszego człowieka. Czyta się ją w błyskawicznym tempie i jak już się zacznie, nie ma od niej ucieczki. Serdecznie polecam, bo naprawdę warto poświęcić jej czas.
Moja ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal
http://www.grupawydawniczafoksal.com/