Autor: Tricia Rayburn
Tytuł: Syrena
Tytuł oryginału: Siren
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Miejsce i rok wydania: Wrocław 2011
Liczba stron: 359
Cena: 32,00 zł
Tajemnicza, romantyczna, pełna grozy
Jak co roku Vanessa wraz z siostrą Justine i rodzicami pojechała na
wakacje do miasteczka Winter Harbor. Mają tam swój własny domek, do którego
każdego lata przybywają. Siostry już od dawna przyjaźnią się z miejscowymi
chłopakami, na których zawsze mogą liczyć i spędzają z nimi każdą wolną chwilę.
Z czasem jednak stają się oni kimś więcej… Miały to być zwyczajne wakacje,
jednak już pierwszego dnia stała się tragedia. Justine po kłótni z rodzicami
udaje się na urwisko, z którego od dawna skakała z przyjaciółmi. Niestety, ten
skok okazał się dla niej niefortunny. Następnego dnia policja przyjeżdża do ich
domu z ciałem dziewczyny. Zrozpaczona rodzina wraca do swojego miasta, żeby
nauczyć się żyć po stracie. Jednak Vanessa po odkryciu jednej z tajemnic
siostry wraca do Winter Harbor chcąc poznać prawdziwą przyczynę jej śmierci.
Jak się okazuje, w miasteczku dzieją się dziwne rzeczy. Giną inne osoby,
wszystkie zostają odnalezione z przerażającym uśmiechem na twarzy. To, co
odkryje Vanessa, może na zawsze zmienić jej dotychczasowe życie, a nawet ją
samą…

Od pierwszych rozdziałów książka mnie wciągnęła i z zachwytem poznawałam
przygody Vanessy Sands, które były niesamowite. Nie da się tego inaczej
określić. Już sama śmierć jej siostry została owiana tajemnicą, a na jej
wyjaśnienie musimy czekać do samego końca, czyli wtedy, kiedy wszystko się
wyjaśni. A może nie wszystko? Ostatnie sto, sto pięćdziesiąt stron sprawiło, że
nie mogłam się oderwać i musiałam czytać, aż w końcu ze zdziwieniem
dostrzegłam, że przewracam ostatnie strony. Chciałam jak najdłużej zostać w
Winter Harbor i odkrywać kolejne tajemnice wraz z Vanessą i jej przyjaciółmi.
Przy czytaniu towarzyszyły mi pozytywne emocje. Z zachwytem poznawałam prawdę
o mieszkankach małego miasteczka. Autorka bardzo dobrze przekazuje czytelnikowi
uczucia głównej bohaterki, dlatego mogłam przeżywać to, co ona, a nawet podczas
czytania zdawało mi się, że jestem Vanessą. Śmiałam się i płakałam wtedy kiedy
ona. Jej myśli były jednocześnie moimi myślami.
Tricia Rayburn posługuje się ciekawym językiem, dzięki któremu książka
wciąga czytelnika tak, że kiedy już skończy czytać nie może uwierzyć, że to już
koniec. Jej styl sprawił, że powieść stała się jeszcze bardziej tajemnicza.
Vanessa to bardzo ciekawa bohaterka. Na początku jest kruchą, delikatną
dziewczyną, która wszystkiego się boi. Jednak dzięki temu, co ją spotyka
przechodzi metamorfozę i staje się silna, potrafi walczyć o to, co kocha. Choć
w niektórych momentach trochę mnie irytowała, bardzo ją polubiłam, nawet można
powiedzieć, że się z nią zaprzyjaźniłam.
Niestety, książka ma także wady. Po pierwsze, spodziewałam się więcej
grozy, a było jej mało. Niewiele. Na okładce pisze „pełna grozy” i gdyby
powieść rzeczywiście taka była, mogłabym ją ocenić jeszcze wyżej. Po drugie,
miałam nadzieję na wiele informacji o syrenach. Owszem, trochę się o nich
dowiedziałam, ale to za mało. Zdecydowanie za mało. Mam nadzieję, że w drugiej
części autorka poprawiła błędy.
„Syrena” to książka warta uwagi, którą się bardzo przyjemnie czyta. Ja
jestem zachwycona tą historią i mam nadzieję, że „Głębią” się nie zawiodę. Może
nie każdy odbierze tę powieść tak dobrze jak ja, ale warto spróbować. Choćby
dlatego, żeby poznać coś nowego i odkryć świat zmysłowych syren. Serdecznie
polecam!
Moja ocena: 8/10
***
Przepiękne są zagraniczne okładki! Choć polska też jest śliczna ;) Która podoba Wam się najbardziej?
Niedawno założyłam stronę bloga na facebooku. Będę tam wstawiać informacje o nowych recenzjach, stosikach, ale żeby nie było nudno też coś o filmach, serialach, które oglądałam, może o jakichś promocjach w księgarniach itd. Zresztą sami zobaczycie :)
Pozdrawiam!