Autor: Joanna M. Chmielewska
Tytuł: Mąż zastępczy
Wydawnictwo: MG
Miejsce i rok wydania: Kraków 2014
Liczba stron: 288
Piotr przeżywa właśnie załamanie nerwowe. Zostawiła go żona, którą tak
bardzo kochał, i myśli, że jest życiowym nieudacznikiem. Wszystko zmienia się,
kiedy sąsiadka prosi go o pomoc w typowo męskich pracach domowych. Wpada na
pomysł założenia firmy „Mąż zastępczy”, dzięki której kobiety bez mężczyzn w
domach będą mogły zlecać mu wykonanie różnych zadań od remontu po wyganianie z
mieszkania nietoperzy. Z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc
przedsiębiorstwo staje się coraz popularniejsze i przynosi więcej ciekawych
doświadczeń. Od czasu do czasu Piotra zaskakują dziwaczne telefony od kobiety,
która prosi o wykonanie nietypowego zlecenia, a później się rozłącza… Mężczyznę
bardzo intryguje ta zagadka, lecz w natłoku pracy nie ma kiedy o niej myśleć. Dzięki
swojej firmie może poznać wiele kobiet i ich historie, a także je zrozumieć i
pogodzić się z odejściem żony.
Bardzo cenię sobie naszą polską pisarkę – Joannę M. Chmielewską.
Zapoznałam się już z jej trzema dziełami i wszystkie bardzo mi się podobały.
Należą do literatury kobiecej i nieraz poruszają ważne tematy. Nie są to
kolejne mdłe romanse, jakie można znaleźć w każdej księgarni. Wątki miłosne
owszem, występują, ale nie wysuwają się na pierwszy plan. I, co najważniejsze,
śledzi się je z ogromną ciekawością. Dlatego kiedy wychodzi każda kolejna
książka pani Chmielewskiej, cieszę się jak dziecko.
„Mąż zastępczy” od samego początku mnie intrygował. Byłam ciekawa prac,
jakich miał się podjąć bohater. Niektóre mnie zaskakiwały, a inne wywoływały
uśmiech na twarzy. Tak jak pan Piotr zastanawiałam się kim jest owa tajemnicza
kobieta dzwoniąca w sprawach nietypowych i dlaczego właściwie to robi. Niestety
rozwiązaniem tej zagadki się rozczarowałam, liczyłam na coś bardziej
zaskakującego.
Tak jak w innych powieściach autorki, spodobała mi się możliwość poznania
historii innych ludzi. Widać, że Joanna M. Chmielewska naprawdę wysiliła się
przy ich tworzeniu. Każda postać jest zupełnie inna, lecz równie interesująca.
Najbardziej ze wszystkich polubiłam chyba panią Jagodę z jej słodką córeczką
Antosią, którą pokochałam całym sercem. Przeurocze dziecko, które wniosło do
książki wiele ciepła.
Warto zauważyć, że tym razem książka została podzielona na rozdziały, co
bardzo ułatwia czytanie. Poprzednim powieściom tego brakowało, a ja nie lubię
przerywać lektury w trakcie akcji i zazwyczaj doczytuję do końca rozdziału.
Cieszę się, że pisarka się na to zdecydowała, było to dla mnie miłym
zaskoczeniem.
„Męża zastępczego” czytało się bardzo szybko. Zazwyczaj nie mogę
przebrnąć przez powieści obyczajowe, ale nie dlatego, że mnie nudzą, tylko
dlatego, że wolno się je czyta, z powodu braku akcji. Z tą wyszłam na podwórko,
ponieważ uwielbiam lekturę na świeżym powietrzu i nawet się nie zorientowałam,
kiedy minęła połowa.
Podsumowując, „Mąż zastępczy” mnie nie zawiódł. Książka była dokładnie
taka, jakiej się spodziewałam i miło spędziłam przy niej czas. Polecam ją
wszystkim kobietom, szczególnie teraz, na wiosenne popołudnia i wieczory. A ja
już czekam na kolejne dzieło spod pióra pani Chmielewskiej.
Moja ocena: 7/10
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG
Okładka do tej książki jest obrzydliwa, a co za tym idzie - jakoś nie mogę się przemóc do tekstu :/
OdpowiedzUsuńKsiążkę posiadam, wiec cieszę sie, ze można przy niej miło spędzić czas. Mam nadzieję, że mi rownież przypadnie do gustu ;)
OdpowiedzUsuńA ja chętnie bym ją przeczytała. To może być coś innego ;]
OdpowiedzUsuńOkładka jest okropna, ale czytałam jedną książkę autorki i wywarła na mnie pozytywne wrażenie, więc zachęcona Twoją pozytywną recenzją tej książki, dodam ją sobie do 'chcę przeczytać' :)
OdpowiedzUsuńZ powodu wielu pozytywnych opinii i ja muszę spróbować, bo zapowiada się naprawdę wspaniale. :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam już pozytywne opinie o tej książce i chętnie ją przeczytam. Podoba mi się ten humorystyczny pomysł. ;) Chociaż zgodzę się, że okładka jest okropna. ;)
OdpowiedzUsuń