Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Igrzyska śmierci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Igrzyska śmierci. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2013

Film: W pierścieniu ognia - Francis Lawrence

14 komentarzy:
Tytuł: Igrzyska śmierci. W pierścieniu ognia
Reżyseria: Francis Lawrence
Produkcja: USA
Premiera światowa: 11 listopada 2013
Czas trwania: 2 godz. 26 min.
Gatunek: akcja, science-fiction


Katniss Everdeen i Peeta Mellark po wygraniu siedemdziesiątych czwartych Głodowych Igrzysk odbywają Tournée Zwycięzców. Odwiedzają każdy z dwunastu Dystryktów, wygłaszają przemowy, udzielają wywiadów, a na koniec udają się na przyjęcie do pałacu prezydenckiego. Każde z wystąpień budzi w dziewczynie przerażenie, ponieważ obywatele Panem uważają ich wybryk na arenie za początek buntu i rewolucji. Budzą się w nich nadzieje na obalenie Kapitolu i władz. Ich uwagę odwraca trzecie Ćwiećwiecze Poskromienia - jubileuszowe 75. Głodowe Igrzyska, na których panują specjalne zasady. W tym roku trybuci zostaną wylosowani z puli dotychczasowych zwycięzców. Co oznacza, że Katniss powraca na arenę...
Na wakacjach przeczytałam drugą część "Igrzysk śmierci" - "W pierścieniu ognia". Powieść mnie zachwyciła i długo nie mogłam przestać o niej myśleć. Ekranizacja pierwszego tomu nie zachwyciła mnie, choć film podobał mi się. Liczyłam na więcej. Jednak do drugiej części byłam nastawiona bardzo entuzjastycznie, przeczuwałam, że to będzie coś innego, zważywszy na to, iż filmem zajął się nowy reżyser. Im bliżej daty, kiedy miałam iść do kina, tym bardziej byłam podekscytowana. I w końcu nadszedł upragniony dzień. Żałuję, że już przeminął.
Wszystko zostało przedstawione dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam, czytając książkę. Finnick, Johanna, arena, biczowanie Gale'a, arena, zakończenie, arena, wywiady dzień przed Igrzyskami i jeszcze raz ARENA! Byłam w ogromnym szoku, kiedy to wszystko zobaczyłam. Okazało się to tak realne, że film zapisał się u mnie we wspomnieniach, jakbym sama uczestniczyła w wydarzeniach, walczyła razem z Katniss i Peetą.
Ekranizacja była bardzo zgodna z książką, co się nieczęsto zdarza. Wszystkie najważniejsze sceny znalazły się w filmie i doskonale je przedstawiono. Jednak jednej rzeczy mi zabrakło, a bardzo chciałam ją zobaczyć. A mianowicie zegarka Heavensbee'ego. To mały element, ale dla mnie ważny. Mimo wszystko rozumiem, że nie dało się wszystkiego umieścić, film i tak trwał dość długo (choć dla mnie mógłby być dłuższy!).
Wiele razy bardzo się wzruszyłam. Smutne było wystąpienie Katniss i Peety w Jedenastym Dystrykcie. Kiedy pokazano twarz Rue i jej rodzinę, niemal się rozpłakałam. A kiedy zabijano tego staruszka, cała się trzęsłam z przerażenia. Co z tego, że znałam tę scenę ze zwiastunów. Najbardziej wzruszył mnie moment, kiedy podczas wywiadów wszyscy zwycięzcy trzymali się za ręce, pokazali, że są razem. Przepiękna chwila. Wtedy łzy stanęły mi w oczach i pewnie gdybym była sama, zaczęłabym płakać.
Aktorzy mistrzowsko odegrali swoje role. Nawet lepiej, niż w poprzedniej części. Jennifer Lawrence jest bezbłędna i dla mnie ona ma w sobie Katniss. Po prostu nią jest i koniec. Czuję, że odniesie jeszcze wiele sukcesów, a ja chętnie obejrzę ją w każdym filmie. Już się nie mogę doczekać "Poradnika pozytywnego myślenia", za który dostała Oscara. Josh Hucherson również wspaniale sobie poradził jako Peeta. W pierwszej części średnio mi pasował do tej roli, jednak teraz uważam, że jest idealny. I w tej ekranizacji wyglądał przystojniej. A Liamowi Hemsworth'owi również niczego nie brakuje. Doskonały Gale. Świetnie się wczuł w swoją rolę.
 Ścieżka dźwiękowa bardzo przypadła mi do gustu. Pasuje do ekranizacji i oddaje jej klimat. Najbardziej zapadła mi w pamięci piosenka "Atlas" Coldplay z napisów końcowych. Jak ja uwielbiam muzykę filmową! Dzięki niej mogę wspominać cudowne chwile.
"W pierścieniu ognia" mogę określić jako najlepszy film tego roku - dla mnie. Idealnie odzwierciedlił rewelacyjną książkę. Nie potrafię znaleźć w nim wad. To genialna ekranizacja. Do tej pory silnie przeżywam te wszystkie emocje towarzyszące oglądaniu. Czuję, jakbym sama brała udział w Głodowych Igrzyskach. I chcę jeszcze. Nie mogę się doczekać "Kosogłosa", który został podzielony na dwie części, co mnie bardzo cieszy. Nie będę musiała się tak szybko rozstawać z Katniss.
Moja ocena: 10/10

niedziela, 17 marca 2013

Film: Igrzyska śmierci - Gary Ross

12 komentarzy:
Tytuł: Igrzyska śmierci
Reżyseria: Gary Ross
Produkcja: USA
Premiera światowa: 12 marca 2012
Czas trwania: 2 godz. 22 min.
Gatunek: Science-fiction, akcja, thriller

W państwie Panem co roku odbywają się Głodowe Igrzyska. Każdy z dwunastu dystryktów musi wylosować jednego chłopca i dziewczynę w wieku od dwunastu do osiemnastu lat, którzy będą uczestniczyli w tym wydarzeniu. Wygrać może tylko jedno z nich. A żeby wygrać, trzeba zabić. Zabić pozostałych trybutów.
Dwunastoletnia siostra Katniss Everdeen została wylosowana. Dziewczyna bez namysłu zajmuje jej miejsce, choć wie, że na pewno nie wróci już do domu. Drugim trybutem z jej dystryktu jest pewien chłopak, który dawno temu pomógł jej oraz jej rodzinie. A teraz będzie musiała z nim walczyć. Ich poczynania będzie śledziło całe Panem na ekranach telewizorów. Głodowe Igrzyska, choć wszystkich przerażają, są wielkim widowiskiem.
Z wielkim entuzjazmem podchodziłam do tego filmu. Po przeczytaniu fenomenalnej książki, na podstawie której został nakręcony, spodziewałam się równie wspaniałej ekranizacji. Niestety trochę się zawiodłam, nie spełnił moich oczekiwań. Nie dorównuje książce i bardzo się różni, nad czym bardzo ubolewam.
Nie podobało mi się samo przedstawienie Panem, szczególnie Kapitolu. Zupełnie inaczej to sobie wyobrażałam i byłam zawiedziona. Szczególnie mnie raziły po oczach przebrania mieszkańców stolicy. Choć w książce pani Collins napisała, że były kolorowe i fantastyczne, to w filmie moim zdaniem już przesadzono. To wyglądało sztucznie i może innym się podobało, ale ja jestem na nie. Te kostiumy mi zupełnie nie pasowały i kiedy pierwszy raz je zobaczyłam, byłam w szoku.
Głodowe Igrzyska nie wzbudziły we mnie tyle emocji, ile w powieści. Nie przeraziła mnie bezwzględność i okrucieństwo Kapitolu. Nie zostały przedstawione tak, aby widz zaczął rozmyślać nad brutalnością świata i niesprawiedliwością. W lekturze mną wstrząsnęły, a w filmie widziałam wszystko tak, jak mieszkańcy Panem, nie wiedziałam, co tak naprawdę dzieje się na arenie. Właśnie zabrakło mi tych rozmyślań Katniss, które tak wzbogaciły książkę, a w ekranizacji nie dało się ich przedstawić. I w filmie trwały niemal tyle samo, ile przygotowania do nich, a powinny być dłuższe i bardziej okrutne.
Sądzę, że aktorzy zostali bardzo dobrze dobrani. Jennifer Lawrence wspaniale sprawdziła się w roli Katniss Everdeen. Potrafiła świetnie odzwierciedlić uczucia swojej bohaterki, wyglądała przy tym bardzo naturalnie. Nie widziałam jej jeszcze w żadnym filmie, ale zamierzam w najbliższym czasie to zmienić, choćby oglądając "Poradnik pozytywnego myślenia" za który dostała Oscara. Liam Hemsworth idealnie pasował do roli Gale'a. Chyba nie widziałam innych ekranizacji, w których występował, ale ten aktor nie jest mi obcy, już wiele o nim słyszałam. Za to Josh Hutcherson, który grał Peetę, zupełnie mi nie pasował. Wyobrażałam go sobie inaczej i moim zdaniem kto inny powinien dostać tę rolę. Widziałam go już w innych filmach, takich jak "Most do Terabithii" oraz "Podróż do wnętrza ziemi" i tam zagrał lepiej.
Muzyka bardzo mi się podobała. Często oglądając nawet nie zwracałam na nią uwagi i nie wiedziałam, że w tle coś leci, ale kiedy odsłuchałam kilka piosenek, to bez problemu je rozpoznałam, od razu kojarzą się z "Igrzyskami śmierci". Tak więc ścieżkę dźwiękową mogę uznać do dobrą.
Ekranizację mojej ukochanej książki mogę ocenić jako dobrą, a nawet bardzo pomimo wszystkich minusów. Ciekawie było zobaczyć ulubionych bohaterów na ekranie telewizora i jeszcze raz przeżyć z nimi przygodę. Chętnie obejrzę drugą część i mam nadzieję, że będzie nawet lepsza. Polecam.
Moja ocena: 8/10


***
To moja pierwsza recenzja filmu, więc pewnie nie jest zbyt udana ;) Mam nadzieję, że będą wychodziły mi coraz lepiej, ale na początku nie można się spodziewać cudu. Na "Piękne istoty" nie zdążyłam iść do kina, więc obejrzę dopiero, kiedy ekranizacja będzie dostępna na płytach DVD ^^ I już wielkimi krokami zbliża się "Intruz" :) Zwiastun jest wspaniały.