Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Wilga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Wilga. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 września 2012

"Deklaracja" Gemma Malley

10 komentarzy:

Autor: Gemma Malley
Tytuł: Deklaracja
Tytuł oryginału: The Declaration
Wydawnictwo: Wilga
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010
Liczba stron: 311
Cena: 29,90 zł

Anna jest nadmiarem. Nie ma prawa żyć. Musi pracować i służyć legalnym, aby odpracować Grzech swoich rodziców. Od kiedy wynaleziono tabletki na Długowieczność, na świecie jest za dużo ludzi. Każdy człowiek musi podpisać Deklarację, która mówi o tym, że nie można mieć dzieci, lub złożyć Rezygnację. Zrezygnować z wiecznego życia i móc mieć dziecko. Niektórzy ukrywają swoje córki, synów, którzy są nadmiarami. Jednak łapacze takich znajdują, rodzice idą do więzienia, a nadmiary idą do specjalnego zakładu, w których się uczą jak być wartościowym zasobem. Annę znaleziono, kiedy miała dwa lata. Od tamtej pory mieszka w Grange Hall, owym zakładzie, gdzie nauczyła się nienawidzić rodziców i uważać, że nikt jej na świecie nie potrzebuje. Jednak pewnego dnia w Grange Hall pojawia się Peter, który uważa, że zna jej rodziców i że powinna razem z nim uciec ze szkoły. Wtedy Anna zaczyna mieć wątpliwości, kto mówi prawdę. Pani Pincent, przełożona zakładu, czy Peter…
Zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami „Deklaracji” postanowiłam sama przeczytać tę książkę. Prawie na każdym blogu widać było pochlebną opinię. Właśnie dlatego tak wiele spodziewałam się po tej powieści. A co dostałam? Hm… Chyba nie do końca to, czego oczekiwałam. Ale od początku.
Już od pierwszych stron książka mnie wciągnęła. Zachwycałam się wizją przyszłości, jaką przedstawiła autorka. Tabletki na Długowieczność? Oryginalny pomysł. Jednak czytając, obawiałam, się, że przez cały czas nic się nie będzie działo. I niestety moje przypuszczenia się potwierdziły. Żadnej szybkiej akcji się tu nie znajdzie. Przez połowę powieści poznajemy życie w Grange Hall, co było oczywiście ciekawe, ale chyba jednak za długie. Nie potrafiłabym czytać o tym w nieskończoność. Dalej niby coś się dzieje, ale akcja nie nabiera tempa. Zakończenie wzruszające, ale ja nie przepadam za takimi otwartymi zakończeniami. Na szczęście jest jeszcze druga część.
Gemma Malley pisze bardzo ciekawie, co sprawia, że nie można się oderwać od „Deklaracji”, chce się wiedzieć, jak skończy się historia Anny. Bardzo dobrze przedstawiła świat za ponad sto lat. Umiała zebrać swoje myśli w słowa. Jest to wielkim plusem książki.
Autorka wykreowała intrygujących i tajemniczych bohaterów. Z każdym zdążyłam się zapoznać, z niektórymi nawet zaprzyjaźnić. Szkoda, że nie został rozwinięty wątek Sheili, mam nadzieję, że w drugiej części tak się stanie. Ta postać wzbudzała we mnie chyba największą sympatię. No, może poza Benem i rodzicami Anny, którzy naprawdę ją kochali i byli przeciwni temu, co się dzieje na świecie. Oczywiście Petera i Annę też polubiłam.
Podsumowując, „Deklaracja” to bardzo dobra książka, mająca kilka wad. Myślę, że będę miło ją wspominać i oczywiście sięgnę po drugą część. Mam nadzieję, że pani Malley dokładniej opisała w niej uczucia bohaterów, bo tego też mi zabrakło. Przez to w niektórych sytuacjach Anna wydawała się być obojętna, a sądzę, że nie była, tylko nie wspomniano o jej emocjach. Polecam tę książkę, ale radzę nie oczekiwać czegoś naprawdę wspaniałego. Ja popełniłam właśnie ten błąd i troszeczkę gorzej odebrałam tę powieść.
Moja ocena: 7/10
 

piątek, 24 sierpnia 2012

"Okup drapieżców" Emily Diamand

7 komentarzy:

Autor: Emily Diamand
Tytuł: Okup drapieżców
Tytuł oryginału: Flood Child
Wydawnictwo: Wilga
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010
Liczba stron: 450
Cena: 24,90 zł

Jak wyobrażasz sobie przyszłość? Jak świat będzie wyglądał za sto lub dwieście lat? Pewnie większość z nas uważa, że technologia będzie bardzo rozwinięta, zostaną wynalezione leki na do tej pory nieuleczalne choroby, znikną wszystkie nasze dotychczasowe problemy, życie będzie łatwiejsze. O nie, Emily Diamand opisała w swojej książce zupełnie inną wizję przyszłości. Po podniesieniu się poziomu morza Londyn zostaje zatopiony i staje się bardzo ubogim miastem pełnym biedaków. Mocarstwem jest Większa Szkocja. Uważa się, że technologia to zło. Na ludzi coraz częściej zaczynają napadać drapieżcy, okradają wioski i zabijają ludzi. Pewnego razu zostaje porwana córka premiera, której na pomoc wyrusza zrozpaczona po śmierci babci trzynastoletnia Lily Melkun. Jest ona właścicielką bardzo rzadkiego kota morskiego, który ostrzega ją przed niebezpieczeństwami na morzu. Czy Lily poradzi sobie i uratuje siedmioletnią Alexandrę przed niewolnictwem u drapieżców?
Sam pomysł na książkę jest dość ciekawy. Kto by pomyślał, że w 2216 roku Londyn zostanie zalany i prawie nic z niego nie zostanie? Że ludzie będą bać się komputerów? Że chłopcy od najmłodszych lat będą musieli wypływać na morze, żeby zdobyć pożywienie, a dziewczyny w wieku trzynastu lat będą wychodzić za mąż? Chyba nikt tak nie myślał o naszej przyszłości.
Już od samego początku powieść jest interesująca i intrygująca, więc zachęceni czytamy dalej. Niestety kolejne strony i rozdziały coraz bardziej się dłużą i czeka się tylko, kiedy akcja nabierze tempa. I rozczarowujemy się, kiedy taki moment nie nadchodzi. Wszystkie wydarzenia się przedłużały, przez co czytanie nie sprawia żadnej przyjemności. Niektóre momenty były tak nudne, że chciałam jak najszybciej skończyć tą książkę. Oczywiście były i takie sytuacje, które mnie zaciekawiły, ale nieliczne.
Bohaterowie całkiem ciekawie wykreowani, można się z nimi zaprzyjaźnić, dzięki czemu trochę lepiej się czyta. Najbardziej polubiłam Lily, która jak na swój wiek była bardzo mądra i chciała ratować swojego przyjaciela oraz mieszkańców wioski. Bardzo sympatyczna bohaterka. Kolejną wartą uwagi postacią jest Zeph, który mimo iż należał do drapieżców i na początku się wywyższał, to nadal uważał Lily za swoją przyjaciółkę, nawet kiedy okazało się, że go okłamała. Choć miał wady i czasem myślał tylko o sobie był dobrym przyjacielem.
Choć autorka zastosowała narrację pierwszoosobową, niewiele znalazłam w książce przemyśleń bohaterów. Głównie Lily albo Zeph opisywali poszczególne wydarzenia. Strasznie mnie to irytowało, nawet nie mogłam poznać myśli bohaterów, a w końcu narracja pierwszoosobowa do czegoś zobowiązuje.
Emily Diamand posługuje się prostym językiem, dzięki któremu nawet najmłodsi czytelnicy mogą przeczytać książkę ze zrozumieniem i nie mieć przy tym trudności. Litery są dość duże, co nie męczy oczu i ułatwia zapoznawanie się z lekturą, te czterysta pięćdziesiąt stron można przeczytać w ciągu jednego dnia.
„Okup drapieżców” jest moim zdaniem książką skierowaną do trochę młodszych czytelników, ale mimo wszystkich błędów całkiem miło spędziłam czas. Nie wiem czy sięgnę po drugą część, czekają mnie ciekawsze powieści, ale innym może bardziej się spodobać. Polecam, szczególnie osobom poniżej dwunastego roku życia, a wszystkim innym ani nie odradzam, ani nie zachęcam.
Moja ocena: 6/10