Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papierowy Księżyc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papierowy Księżyc. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 maja 2014

"Więzień Labiryntu" James Dashner

4 komentarze:

Autor: James Dashner
Tytuł: Więzień Labiryntu
Tytuł oryginału: The Maze Runner
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Miejsce i rok wydania: Słupsk 2011
Liczba stron: 424

Thomas budzi się sam w ciemnej windzie, z której nie da się wyjść. Nie wie, co się z nim stało, pamięta tylko swoje imię. Kiedy drzwi się otwierają, wyciąga go gromada nieznanych chłopców mieszkających w Strefie – miejscu otoczonym ogromnymi murami, które tworzą Labirynt. Żaden z mieszkańców nie wie, dlaczego się tu znalazł i wszyscy już od wielu miesięcy próbują znaleźć wyjście. W Labiryncie czai się wiele niebezpieczeństw i skrywa on wiele tajemnic. Kiedy do Strefy przybywa pierwsza dziewczyna, okazuje się, że nic już nie będzie takie jak wcześniej. Streferzy mają coraz mniej czasu i muszą znaleźć wyjście albo umrzeć.
James Dashner mieszka w South Jordan City w stanie Utah z żoną i czwórką dzieci. Napisał wiele fantastycznych serii dla młodzieży. Ogromny sukces przyniosła mu trylogia „Więzień Labiryntu”, którą przetłumaczono na wiele języków. We wrześniu do kin wejdzie ekranizacja pierwszego tomu.
Już od dawna intrygowała mnie ta książka. Uwielbiam wątki labiryntu oraz zagadek nie do rozwiązania. Zawsze trzymają mnie one w napięciu i próbuję sama rozwikłać tajemnice. „Więzień Labiryntu” zbierał coraz więcej pozytywnych opinii i wprost nie mogłam się doczekać lektury. Czy powieść mnie nie rozczarowała?
Tym, co od początku mi przeszkadzało w książce, był język Streferów. Mieli własny slang i nie mogłam się do niego przyzwyczaić. Na początku nie rozumiałam niektórych słów, co mnie bardzo irytowało. Dopiero po stu/stu pięćdziesięciu stronach przywykłam do tego języka i uznałam to za dobry zabieg mający na celu lepsze ukazanie rzeczywistości, w jakiej odgrywa się akcja.
Bohaterowie są zdecydowanie mocną stroną powieści. Pojawiło się w niej mnóstwo przeróżnych chłopców i ani razu nie miałam wrażenia, że wszyscy są do siebie podobni. Jest tu cały wachlarz charakterów i cech, każdy jest inny i nie sposób ich ze sobą pomylić. Jedyna postać dziewczęca okazała się również intrygująca. Ona, Thomas i Minho stali się moimi ulubionymi bohaterami.
Wiele momentów trzymało mnie w napięciu. Czułam się, jakbym sama znalazła się w Strefie i brała udział w wydarzeniach. Bałam się o życie wszystkich postaci i trzymałam kciuki, aby udało im się wyjść z niebezpiecznych sytuacji bez żadnych uszkodzeń czy strat.
Rozczarowało mnie zakończenie. Liczyłam na inne rozwiązanie zagadki. To, które zaserwował nam James Dashner, wydało mi się… nudne. Byłam bardzo zawiedziona, ponieważ takie jest, jak dla mnie, pójściem na łatwiznę. Autor mógł się bardziej postarać i wymyślić coś lepszego, co by mnie zaskoczyło czy wręcz zszokowało.
„Więzień Labiryntu” to bardzo dobra książka, choć nie zachwyciła mnie tak, jak „Igrzyska śmierci”, do których jest porównywana. Jestem ciekawa, jak James Dashner rozwinął swój pomysł w kolejnych częściach i bardzo chętnie się z nimi zapoznam. Swoją powieścią ukazał intrygującą rzeczywistość, swoją wizję przyszłości, która, miejmy nadzieję, nigdy się nie spełni. Serdecznie polecam.
Moja ocena: 8/10

Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl
 
WYZWANIE: CZYTAM FANTASTYKĘ II   

sobota, 8 czerwca 2013

"Pierwszy grób po prawej" Darynda Jones

20 komentarzy:

Autor: Darynda Jones
Tytuł: Pierwszy grób po prawej
Tytuł oryginału: First Grave on the Right
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Miejsce i rok wydania: Słupsk 2012
Liczba stron: 372

Charley Davidson jest prywatnym detektywem. Właśnie wróciła cała poobijana do domu. Tak załatwił ją brutalny i agresywny mąż klientki, której pomogła od niego uciec. A w domu czeka ją… Nieboszczyk, który słyszał, że po śmierci należy udać się właśnie do niej. Bowiem nie powiedziałam wam czegoś jeszcze – Charley jest kostuchą! Pomaga zmarłym wyjaśnić przyczyny ich śmierci, porozumieć się z rodziną oraz iść w stronę światła. A tym światłem jest ona sama. Rozwiązuje zbrodnie w mgnieniu oka, gdyż czasem sama osoba zamordowana może jej powiedzieć, kto jest sprawcą (o ile to pamięta), co wzbudza podejrzenia wśród innych. To dzięki niej wujek szybko awansował w pracy i stał się detektywem. Mają teraz nową sprawę – zamordowano trzech prawników, którzy na szczęście także są zainteresowani tą sprawą i służą pomocną ręką dla Charley. Młoda pani detektyw ma także na głowie jeszcze jedną zagadkę do rozwiązania, bowiem co noc we śnie odwiedza ją tajemniczy mężczyzna, a ona koniecznie chce poznać jego tożsamość…
Drynda Jones mieszka w Nowym Meksyku wraz z mężem i dwoma synami. Jest autorką bestsellerowej serii o prywatnej detektyw, Charlotte Davidson. Za pierwszą część otrzymała w 2009 roku nagrodę Golden Heart w kategorii najlepszy romans paranormalny. Napisała do tej pory pięć tomów tego cyklu.
Już od dawna ciągnęło mnie do tej książki. Nie czytałam nawet opisu, ale miałam zamiar kiedyś zapoznać się z jej treścią. Niedawno zobaczyłam ją u przyjaciółki mojej siostry i poprosiłam o pożyczenie. Tak „Pierwszy grób po prawej” wpadł w moje ręce. Od samego początku byłam mile zaskoczona tą powieścią.
Nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać, dlatego kiedy dowiedziałam się, że główna bohaterka jest detektywem, bardzo się ucieszyłam. Oznaczało to, że znajdę w tej lekturze wątki kryminalne i takie też w niej były. Większej części książki poświęcona jest sprawa trzech prawników, której zakończenie jest zadziwiające.
Główna bohaterka jest ciekawą postacią i nawet ją polubiłam. Jest silną i energiczną kobietą, nie da sobie w kaszę dmuchać. Działa pod wpływem impulsu, czasem najpierw coś robi, a później zastanawia się nad konsekwencjami. Do tego prowadzi bujne życie erotyczne we śnie. Muszę też wspomnieć o jej przyjaciółce, Cookie. To bardzo sympatyczna bohaterka, także energiczna i pomysłowa kobieta. Jednak nie wszystkie postacie dało się polubić.
Książka wciągała, aczkolwiek nie należy do tych, które czyta się jednym tchem. W niektórych momentach ciężko się ją czytało i musiałam przerywać lekturę, choć nie wiem, co było tego powodem.
Interesujące okazały się zdolności głównej bohaterki. Była ona kostuchą, jak już wcześniej wspominałam i tak naprawdę do końca nie wiadomo na początku, co to oznacza. Sama Charley na pewno nie wie wszystkiego.
Chętnie przeczytam kolejne tomy serii o Charlotte Davidson. Bardzo spodobał mi się wątek kryminalny, pozytywnie mnie zaskoczył. Bohaterowie może nie należą do moich ulubionych, ale kilka postaci zdobyło moją sympatię. Cieszę się, że przeczytałam tę książkę. Sądzę, że spodoba się fankom romansów paranormalnych i im głównie polecam tę powieść, choć inni także mogliby dać jej szansę.
Moja ocena: 7/10