Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacje książek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacje książek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 lipca 2014

Film: Miłość bez końca - Shana Feste

7 komentarzy:
Tytuł: Miłość bez końca
Reżyseria: Shana Feste
Produkcja: USA
Premiera światowa: 12 lutego 2014
Czas trwania: 1 godz. 43 min.
Gatunek: melodramat

Koniec szkoły średniej. Kontrolowana przez nadopiekuńczych rodziców i żyjąca pod kloszem Jade postanawia zacząć swoje życie towarzyskie i organizuje imprezę z okazji rozdania świadectw. Zaprasza na nią między innymi buntownika Davida, który od dawna jest nią zauroczony. I tylko on przychodzi na przyjęcie... Jednak dzięki jego podstępowi reszta rocznika zjawia się na imprezie, która staje się przełomem w życiu Jade. Po raz pierwszy dziewczyna otwiera się przed inną osobą... I zaczyna związek z chłopakiem, którego nie powinna pragnąć. Różnice pomiędzy ich światami zaczynają się uwidaczniać, a ojciec Jade postanawia zrobić wszystko, aby ich rozdzielić...

Do niedawna jeszcze nie wiedziałam o istnieniu książki "Miłość bez końca" Scotta Spencera. Usłyszałam o niej dopiero, kiedy jej druga ekranizacja weszła do kin. Niestety, przed tą informacją zdążyłam obejrzeć film, inaczej trzymałabym się swojej zasady: najpierw powieść. Do kina poszłam od razu na premierę, czyli 14 lutego w Polsce. I teraz już wiem, że muszę czym prędzej zdobyć książkę!
Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to schematyczna fabuła. Oglądałam mnóstwo podobnych romansów i mogłam dokładnie przewidzieć fabułę. Już na początku filmu wiedziałam, jak on się skończy. Jednak wiadomo - melodramaty mają to do siebie, że wszystkie są bardzo podobne i dość schematyczne. Ciężko obecnie znaleźć jakąś perełkę wśród tego gatunku.
Uważam, że wątek miłosny był uroczy. Może trochę przesłodzony, ale akurat to mi nie przeszkadzało. Trzymałam kciuki, aby Jade i Davidowi się udało, aby ich związek przetrwał gniew ojca dziewczyny. Na uwagę zasługuje również przedstawienie uczucia pomiędzy bratem głównej bohaterki, a jego ukochaną. Ta miłość wydawała mi się troszkę bardziej dojrzała, może też dlatego, że byli oni o kilka lat starsi niż główna para.
Aktorzy dobrze odegrali swoje role. Oglądając film, całkowicie wczułam się w historię, miałam wrażenie, że wdarłam się do czyjegoś życia i, niewidzialna, obserwuję je. Z obsady znałam wcześniej chyba tylko Alexa Pettyfera grającego Davida. Kilka lat temu oglądałam na angielskim "Misję Strombreaker", gdzie odgrywał główną rolę. Sądzę, że wyglądał trochę za staro, jak na nastolatka, choć jest młody. Ale poza tym, uważam, że świetnie sobie poradził z tą rolą. Dobrze oddawał uczucia swojego bohatera. Natomiast Gabriellę Wilde nie za bardzo kojarzyłam, choć chyba jej nazwisko obiło mi się kiedyś o uszy. Wystąpiła do tej pory w tylko paru filmach i uważam, że wielkiej aktorki z niej nie będzie. Jej uroda zwraca na siebie uwagę, ale nie gra spektakularnie. Dość dobrze, lecz są lepsi. Do swojej postaci pasowała świetnie, a to najważniejsze. Moją uwagę zwrócił jeszcze Rhys Wakefield wcielający się w brata Jade, Keitha. Jest naprawdę przystojny. I wydawało mi się, że wszelkie uczucia, jakie okazywał, były prawdziwe.
Nie spodobała mi się ścieżka dźwiękowa. Podczas oglądania filmu w ogóle nie zwracała na siebie uwagi, a po przesłuchaniu jej w domu, uważam, że była przeciętna. W innych ekranizacjach bardziej mnie zachwycała, tak, że niektórych utworów mogłam słuchać bez końca, a ta mnie zanudziła.
"Miłość bez końca" to dość dobry film, ale bez rewelacji. Przyjemnie się go ogląda, można się odprężyć i zrelaksować. Jednak jest mnóstwo lepszych ekranizacji, a ta nie wyróżnia się wśród nich niczym szczególnym. Niemniej, książkę zamierzam przeczytać, bo wiadomo, że twórcom mogło się nie udać ująć wszystkiego tak dobrze, jak przedstawił to autor.
Moja ocena: 7/10

niedziela, 8 grudnia 2013

Film: W pierścieniu ognia - Francis Lawrence

14 komentarzy:
Tytuł: Igrzyska śmierci. W pierścieniu ognia
Reżyseria: Francis Lawrence
Produkcja: USA
Premiera światowa: 11 listopada 2013
Czas trwania: 2 godz. 26 min.
Gatunek: akcja, science-fiction


Katniss Everdeen i Peeta Mellark po wygraniu siedemdziesiątych czwartych Głodowych Igrzysk odbywają Tournée Zwycięzców. Odwiedzają każdy z dwunastu Dystryktów, wygłaszają przemowy, udzielają wywiadów, a na koniec udają się na przyjęcie do pałacu prezydenckiego. Każde z wystąpień budzi w dziewczynie przerażenie, ponieważ obywatele Panem uważają ich wybryk na arenie za początek buntu i rewolucji. Budzą się w nich nadzieje na obalenie Kapitolu i władz. Ich uwagę odwraca trzecie Ćwiećwiecze Poskromienia - jubileuszowe 75. Głodowe Igrzyska, na których panują specjalne zasady. W tym roku trybuci zostaną wylosowani z puli dotychczasowych zwycięzców. Co oznacza, że Katniss powraca na arenę...
Na wakacjach przeczytałam drugą część "Igrzysk śmierci" - "W pierścieniu ognia". Powieść mnie zachwyciła i długo nie mogłam przestać o niej myśleć. Ekranizacja pierwszego tomu nie zachwyciła mnie, choć film podobał mi się. Liczyłam na więcej. Jednak do drugiej części byłam nastawiona bardzo entuzjastycznie, przeczuwałam, że to będzie coś innego, zważywszy na to, iż filmem zajął się nowy reżyser. Im bliżej daty, kiedy miałam iść do kina, tym bardziej byłam podekscytowana. I w końcu nadszedł upragniony dzień. Żałuję, że już przeminął.
Wszystko zostało przedstawione dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam, czytając książkę. Finnick, Johanna, arena, biczowanie Gale'a, arena, zakończenie, arena, wywiady dzień przed Igrzyskami i jeszcze raz ARENA! Byłam w ogromnym szoku, kiedy to wszystko zobaczyłam. Okazało się to tak realne, że film zapisał się u mnie we wspomnieniach, jakbym sama uczestniczyła w wydarzeniach, walczyła razem z Katniss i Peetą.
Ekranizacja była bardzo zgodna z książką, co się nieczęsto zdarza. Wszystkie najważniejsze sceny znalazły się w filmie i doskonale je przedstawiono. Jednak jednej rzeczy mi zabrakło, a bardzo chciałam ją zobaczyć. A mianowicie zegarka Heavensbee'ego. To mały element, ale dla mnie ważny. Mimo wszystko rozumiem, że nie dało się wszystkiego umieścić, film i tak trwał dość długo (choć dla mnie mógłby być dłuższy!).
Wiele razy bardzo się wzruszyłam. Smutne było wystąpienie Katniss i Peety w Jedenastym Dystrykcie. Kiedy pokazano twarz Rue i jej rodzinę, niemal się rozpłakałam. A kiedy zabijano tego staruszka, cała się trzęsłam z przerażenia. Co z tego, że znałam tę scenę ze zwiastunów. Najbardziej wzruszył mnie moment, kiedy podczas wywiadów wszyscy zwycięzcy trzymali się za ręce, pokazali, że są razem. Przepiękna chwila. Wtedy łzy stanęły mi w oczach i pewnie gdybym była sama, zaczęłabym płakać.
Aktorzy mistrzowsko odegrali swoje role. Nawet lepiej, niż w poprzedniej części. Jennifer Lawrence jest bezbłędna i dla mnie ona ma w sobie Katniss. Po prostu nią jest i koniec. Czuję, że odniesie jeszcze wiele sukcesów, a ja chętnie obejrzę ją w każdym filmie. Już się nie mogę doczekać "Poradnika pozytywnego myślenia", za który dostała Oscara. Josh Hucherson również wspaniale sobie poradził jako Peeta. W pierwszej części średnio mi pasował do tej roli, jednak teraz uważam, że jest idealny. I w tej ekranizacji wyglądał przystojniej. A Liamowi Hemsworth'owi również niczego nie brakuje. Doskonały Gale. Świetnie się wczuł w swoją rolę.
 Ścieżka dźwiękowa bardzo przypadła mi do gustu. Pasuje do ekranizacji i oddaje jej klimat. Najbardziej zapadła mi w pamięci piosenka "Atlas" Coldplay z napisów końcowych. Jak ja uwielbiam muzykę filmową! Dzięki niej mogę wspominać cudowne chwile.
"W pierścieniu ognia" mogę określić jako najlepszy film tego roku - dla mnie. Idealnie odzwierciedlił rewelacyjną książkę. Nie potrafię znaleźć w nim wad. To genialna ekranizacja. Do tej pory silnie przeżywam te wszystkie emocje towarzyszące oglądaniu. Czuję, jakbym sama brała udział w Głodowych Igrzyskach. I chcę jeszcze. Nie mogę się doczekać "Kosogłosa", który został podzielony na dwie części, co mnie bardzo cieszy. Nie będę musiała się tak szybko rozstawać z Katniss.
Moja ocena: 10/10

czwartek, 5 grudnia 2013

Ekranizacje książek w 2014 roku

12 komentarzy:
W grudniu nie ma sensu pokazywać zapowiedzi książek, ponieważ prawie ich nie ma. Prawie wszystkie najbliższe nowości zostaną wydane dopiero w styczniu. Dlatego, tak jak w tamtym roku, w ostatnim miesiącu chcę przedstawić Wam zbliżające się ekranizacje powieści. Niektórych nie mogę się doczekać, a do innych podchodzę sceptycznie.

"Akademia wampirów"
14 lutego

W szkole imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi – moroje – uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce – dampiry – szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę?

Przeczytałam wszystkie książki z serii i już od pierwszej części je pokochałam. Kiedy się dowiedziałam, że ma być ekranizacja, zaczęłam skakać po całym domu i krzyczeć z radości. Mój entuzjazm opadł, kiedy obejrzałam pierwszy zwiastun. Przeczuwam, że to będzie totalny niewypał. Ale i tak obejrzę :)


"Niezgodna"
21 marca

W dystopijnym Chicago nastoletnia Beatrice Prior, próbuje zmierzyć się z problemami jakie stawia przed nią społeczeństwo, które dzieli ludzi na podstawie cech charakteru - Prawość (szczerość), Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwagę), Serdeczność (pokojowe nastawienie) i Erudycja (inteligencję). Występuje ona ze swojej frakcji i dołącza do konkurencyjnej grupy, gdzie zakochuje się w pewnym tajemniczym mężczyźnie.

Książka bardzo mi się podobała, choć do filmu nie podchodziłam entuzjastycznie. Zwiastun nie wzbudził we mnie zbyt wielu emocji, ani mnie nie zachwycił, ani zraził. Mam nadzieję, że ekranizacja będzie choć w połowie tak dobra, jak książka ;)


"Gwiazd naszych wina"
?czerwiec?

Szesnastoletnia Hazel choruje na raka i tylko dzięki cudownej terapii jej życie zostało przedłużone o kilka lat.
Jednak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie funkcjonuje jak inne dziewczyny w jej wieku, zmuszona do taszczenia ze sobą butli z tlenem i poddawania się ciężkim kuracjom. Nagły zwrot w jej życiu następuje, gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje niezwykłego chłopaka. Augustus jest nie tylko wspaniały, ale również, co zaskakuje Hazel, bardzo nią zainteresowany. Tak zaczyna się dla niej podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.

Książki jeszcze nie czytałam, ale wszyscy tak ją zachwalają, że muszę niedługo to nadrobić. Tym bardziej, że mam ją już na półce ^_^ Nie ma jeszcze zwiastunów, ale mam nadzieję, że ekranizacja również będzie dobra.


"Kosogłos" cz.1
20 listopada

Katniss Everdeen wraz z matką i siostrą mieszka w Trzynastce - legendarnym podziemnym dystrykcie, który wbrew kłamliwej propagandzie Kapitolu przetrwał, a co więcej, szykuje się do rozprawy z dyktatorską władzą.
Katniss mimo początkowej niechęci, wykończona psychicznie i fizycznie ciężkimi przeżyciami na arenie, zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi.

Tego tomu jeszcze nie czytałam i boję się to zrobić. Nie chcę tak szybko rozstawać się z Katniss <3 Ale film "W pierścieniu ognia" był fenomenalny (już niedługo recenzja), więc umieram z niecierpliwości, chcę przeczytać i obejrzeć trzecią część! Jak dobrze, że ekranizacja będzie podzielona na dwie części :)

"Miasto Popiołów"
???

Clary Fray chciałaby, żeby jej życie znowu stało się normalne. Ale czy cokolwiek może takie być, skoro dziewczyna jest Nocnym Łowcą, zabijającym demony, jej matka została magicznie wprowadzona w stan śpiączki, a ona sama nagle zaczyna widzieć mieszkańców Podziemnego Świata – wilkołaki, wampiry, wróżki…

Jak pewnie wszyscy wiedzą, z kontynuacją filmu było dużo zamieszania, ale w końcu postanowiono się zmobilizować i chcą nakręcić "Miasto Popiołów" w następnym roku. Mam nadzieję, że uda im się to jak najszybciej :) 

Na które filmy Wy najbardziej czekacie? :) A może są jeszcze jakieś, o których zapomniałam? Jeśli tak, przypomnijcie ;)
Pozdrawiam!

czwartek, 29 sierpnia 2013

Film: Miasto Kości - Harald Zwart

14 komentarzy:
Tytuł: Dary Anioła: Miasto Kości
Reżyseria: Harald Zwart
Produkcja: USA, Niemcy
Premiera światowa: 12 sierpnia 2013
Czas trwania: 2 godz. 10 min.
Gatunek: fantastyka, przygodowy, dramat


Clary Frey jest zwyczajną nastolatką. Mieszka z matką, która zarabia na życie malując. W wolnym czasie spotyka się ze swoim najlepszym przyjacielem. Tak jest do momentu, w którym zaczyna rysować pewien symbol i nie wie, co on oznacza. Pewnego dnia wchodzi z Simonem do klubu, w którym jest świadkiem przerażającej sytuacji. Trójka ludzi zabija jednego z imprezowiczów, lecz wszyscy inni wydają się tego nie widzieć. Niedługo po tym jej matka zostaje porwana w tajemniczych okolicznościach. Te sytuacje zapoczątkowały wir nieprzewidywanych wydarzeń, dzięki którym Clary trafia do świata Nocnych Łowców i angażuje się w sprawy, które na zawsze mogą zmienić jej życie...
Jak pewnie każdy czytelnik bloga wie - kocham serię "Dary Anioła". To jeden z moich ulubionych cykli, a Cassandra Clare dołączyła do grona uwielbianych przeze mnie autorów. Historia Clary mnie urzekła, z ogromnym zapałem i wypiekami na twarzy śledziłam losy jej trudnej miłości i walki ze złem. Kiedy dowiedziałam się o ekranizacji byłam zachwycona, że tak wspaniałą książkę przeniosą na wielki ekran i chętnie oglądałam coraz to nowsze zwiastuny. W piątek wybrałam się do kina. I wyszłam oczarowana.
Powieść była pełna akcji i trzymała w napięciu. W filmie nie pominięto ważnych walk, które, tak samo jak książka, wbijały w fotel. Zostały wspaniale przedstawione i była ich zadowalająca ilość. Wspaniale się je oglądało i z podziwem patrzyłam na aktorów, jak musieli się nauczyć tych wszystkich ciosów. Walka matki Clary z ludźmi Valentine'a - bezbłędna!
Pięknie przedstawiono niektóre miejsca. Instytut był zachwycający, a szklarnia zapierająca dech w piersiach. Nie spodziewałam się, że tak wspaniale to ukażą. Runy też są dokładnie takie, jak sobie wyobrażałam. Lepiej już być nie mogło.
Często się wzruszałam i prawie płakałam. Bardziej z tego powodu, że wciąż nie mogłam uwierzyć, że moja ulubiona książka została tak wspaniale zekranizowana. Scena w szklarni jest moją ulubioną i cieszę się, że mogłam ją jeszcze raz przeżyć, tym razem podczas oglądania filmu. Po prostu piękna.
Znakomici aktorzy. Jeszcze przed pójściem do kina uważałam trochę inaczej. Kiedy dowiedziałam się, kto zagra Jace'a, byłam zawiedziona. Zupełnie inaczej go sobie wyobrażałam, Jamie Campbell Bower nie podobał mi się i nie pasował mi do tej roli. Jednak teraz myślę zupełnie inaczej. Nie wyobrażam sobie nikogo innego jako mojego ukochanego Jace'a. Jamie nie był wcześniej zbyt znany, grał m.in. w "Księżycu w nowiu" i 'Przed świtem" jednego z Volturi oraz w filmie "Harry Potter i Insygnia Śmierci" Gellerta Grindelwalda. Jedynie w tych ekranizacjach go widziałam, ale niezbyt rzucił mi się w oczy. Teraz z pewnością będę o nim pamiętać. Za to od samego początku byłam zadowolona z tego, że rolę Clary dostała także wcześniej mało znana Lily Collins. Jest naprawdę ładna i przede wszystkim bardzo podobna do moich wyobrażeń o bohaterce, już lepiej nie mogli trafić. Doskonale wczuła się w postać i odzwierciedliła jej charakter. Mogę nawet stwierdzić, że zagrała najlepiej ze wszystkich. Czuję, że czeka ją sukces. Ciekawym faktem jest również to, że Lily była fanką "Darów Anioła" zanim dowiedziała się, że wcieli się w Clary, co jest godne podziwu. Jednym z jej ważniejszych dotychczasowych filmów była "Królewna Śnieżka", gdzie zagrała główną rolę, ale niestety nie miałam go jeszcze okazji obejrzeć. W Magnusa, czarownika którego zapamiętali wszyscy fani serii, wcielił się Godfrey Gao. Świetny wybór. Co prawda nieco inaczej go sobie wyobrażam, ale na tego aktora narzekać nie mogę. Krótko mówiąc - obsada idealna.
Ścieżka dźwiękowa okazała się wzruszająca i zjawiskowa. Wiele piosenek zapadło mi w pamięć i słuchając ich mogę powiedzieć z którego momentu filmu pochodzą. Choć nie słucham Demi Lovato czy Colbie Caillat to ich utwory naprawdę mi się spodobały i od obejrzenia ekranizacji nie słucham niczego innego, ponieważ przypominają mi ulubione sceny. Muzyka z walk także była świetna i wzbudzała jeszcze więcej emocji.
"Miasto Kości" uważam za jedną z najlepszych ekranizacji książek, jakie obejrzałam. To film na miarę "Harry'ego Pottera". Uważam, że kolejne części odniosą jeszcze większy sukces. Film okazał się genialny i do tej pory nie mogę się po nim otrząsnąć. Niecierpliwie czekam na "Miasto Popiołów", nad którym prace zaczną się już 23 września. Recenzja jest całkowicie subiektywna, więc nie mogę napisać, że każdy się tak zachwyci. Ale polecam iść do kina i wyrobić własne zdanie. Ja teraz czekam, aż będzie na DVD, żeby móc obejrzeć jeszcze raz, a potem kolejny. I chętnie znów przeczytam powieść.
Moja ocena: 10/10

***
Ciężko jest oddać mój zachwyt i cały czas się zastanawiam, czy o niczym nie zapomniałam. Mam nadzieję, że nie ^^ A chętni niech zajrzą na fanpejdża, gdzie zamieściłam wywiady z aktorami (jak chcecie więcej, to piszcie śmiało, oglądałam ich całą masę :)).
źródło

niedziela, 12 maja 2013

Film: Intruz - Andew Niccol

7 komentarzy:
Tytuł: Intruz
Reżyseria: Andrew Niccol
Produkcja: USA
Premiera światowa: 22 marca 2013
Czas trwania: 2 godz. 5 min.
Gatunek: Science-fiction, romans


Przyszłość. Na ziemię przylecieli przybysze z innej planety, Dusze. Umieszcza się je w ciałach ludzi, którzy są dla nich żywicielami. Każdy człowiek powinien przyjąć Duszę do swojego ciała, lecz są ci, którzy się buntują. Łowcy starają się ich wytropić, uważają, że to dla ich dobra.
Melanie Stryder należy do grupy buntowników. Pewnego dnia schwytano ją. Próbowała uciekać i prawie straciła przez to życie. W jej ciało wszczepiono doświadczoną Duszę, Wagabundę, która odwiedziła już siedem planet. Ma ona przeszukać umysł Melanie i dowiedzieć się, gdzie znajduje się kryjówka rebeliantów. Jednak jej żywicielka stawia opór, chce odszukać swego ukochanego, Jareda, oraz brata, jedyne najbliższe jej osoby. Wagabunda i Melanie zawierają pewien układ i razem uciekają z rąk Łowców na pustynię...
Jeszcze parę miesięcy temu nie tknęłabym książki ani filmu, pomimo pozytywnych opinii. Jednak po przeczytaniu jednej z recenzji, w końcu poczułam się zachęcona do przeczytania "Intruza" na tyle, że planowałam go kupić. Niedawno dowiedziałam się o filmie i po obejrzeniu zwiastuna byłam wprost oczarowana! Wyliczałam dni do premiery i parę dni po niej poszłam do kina. Postanowiłam, że jeżeli ekranizacja mi się spodoba, wtedy przeczytam powieść. I wiecie co? Już zbieram pieniądze na egzemplarz z filmową okładką.
Pierwszym, co mnie bardzo zaskoczyło, było przedstawienie Dusz, obcych z innej planety. To malutkie, świecące, srebrzyste istotki z mnóstwem czułków, bardzo delikatne, przypominające robaczka. Bardzo mi się podobał ich wygląd, wyglądały całkiem przyjaźnie. Nie były to stereotypowe zielone stwory, wyglądem nieco przypominające człowieka. Dusze okazały się spokojne i łagodne, dzięki nim był pokój na świecie. Niestety nie miały emocji. Szczególnie ciekawa była Wagabunda, zwana zdrobniale Wanda. Dzięki Melanie nauczyła się kochać, współczuć i żyć w zgodzie z ludźmi. To naprawdę wspaniała postać.
Muszę też wspomnieć o wątku miłosnym. Może się wydawać, że mamy tu do czynienia z trójkątem miłosnym, jednak wcale tak nie jest. Melanie od początku jest pewna swoich uczuć i nie waha się między jednym chłopakiem a drugim. Problemem dla niej okazała się Wanda, która także zaczęła coś czuć do pewnego mężczyzny. Wszystko się pokomplikowało, gdyż nie mogła z nim być, żyjąc w ciele Melanie. Jest to coś zupełnie nowego, co uważam za ogromny plus.
 Muszę się przyznać, że aktorów, którzy grali główne role nie znałam. Z Saoirse Ronan wcielającą się w Melanie po raz pierwszy oglądałam film. Dobrze sobie poradziła w "Intruzie", świetnie odzwierciedlała emocje bohaterki, a nie miała zbyt łatwego zadania. W końcu w jej ciele miały siedzieć dwie osoby - Melanie oraz Wagabunda. Jareda zagrał Max Irons, którego także nie znałam, ale muszę przyznać, że jest przystojny. Zamierzam obejrzeć "Dziewczynę w czerwonej pelerynie", w której występował. Jake Abel, który zagrał Iana wygląda mi znajomo, ale raczej nie widziałam go w żadnym filmie. Występował w ekranizacjach takich jak "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy" czy "Jestem numerem cztery". Oba te filmy mam w planach. Uważam, że aktorzy zostali dobrze dobrani, jednak nie mogę stwierdzić, czy ich wygląd jest zgodny z książką, ponieważ jej nie czytałam.
Chcę jeszcze wspomnieć o ścieżce dźwiękowej z "Intruza". Sądzę, że jest świetna i pasuje do danych scen. Szczególnie zapadła mi w pamięci jedna piosenka, a mianowicie "Radioactive" Imagine Dragons. Usłyszałam ją już po filmie, podczas napisów, kiedy wychodziłam z sali kinowej. Ogólnie nie lubię takiej muzyki, lecz ta piosenka jest znośna i ostatnio słucham jej nałogowo, ponieważ bardzo kojarzy mi się z filmem, podczas słuchania wspominam tę wspaniałą ekranizację.
Moim zdaniem "Intruz" to niesamowity film i długo go nie zapomnę. Wzbudził we mnie mnóstwo emocji i przeżywałam go jeszcze parę godzin po obejrzeniu. Na ogół nie oglądam ekranizacji o tym, jak przybysze z innej planety atakują Ziemię itd., ale okazało się, że "Intruz" to coś zupełnie innego. To też opowieść o miłości, poświęceniu i chęci ratowania drugiego człowieka.
Moja ocena: 10/10

niedziela, 17 marca 2013

Film: Igrzyska śmierci - Gary Ross

12 komentarzy:
Tytuł: Igrzyska śmierci
Reżyseria: Gary Ross
Produkcja: USA
Premiera światowa: 12 marca 2012
Czas trwania: 2 godz. 22 min.
Gatunek: Science-fiction, akcja, thriller

W państwie Panem co roku odbywają się Głodowe Igrzyska. Każdy z dwunastu dystryktów musi wylosować jednego chłopca i dziewczynę w wieku od dwunastu do osiemnastu lat, którzy będą uczestniczyli w tym wydarzeniu. Wygrać może tylko jedno z nich. A żeby wygrać, trzeba zabić. Zabić pozostałych trybutów.
Dwunastoletnia siostra Katniss Everdeen została wylosowana. Dziewczyna bez namysłu zajmuje jej miejsce, choć wie, że na pewno nie wróci już do domu. Drugim trybutem z jej dystryktu jest pewien chłopak, który dawno temu pomógł jej oraz jej rodzinie. A teraz będzie musiała z nim walczyć. Ich poczynania będzie śledziło całe Panem na ekranach telewizorów. Głodowe Igrzyska, choć wszystkich przerażają, są wielkim widowiskiem.
Z wielkim entuzjazmem podchodziłam do tego filmu. Po przeczytaniu fenomenalnej książki, na podstawie której został nakręcony, spodziewałam się równie wspaniałej ekranizacji. Niestety trochę się zawiodłam, nie spełnił moich oczekiwań. Nie dorównuje książce i bardzo się różni, nad czym bardzo ubolewam.
Nie podobało mi się samo przedstawienie Panem, szczególnie Kapitolu. Zupełnie inaczej to sobie wyobrażałam i byłam zawiedziona. Szczególnie mnie raziły po oczach przebrania mieszkańców stolicy. Choć w książce pani Collins napisała, że były kolorowe i fantastyczne, to w filmie moim zdaniem już przesadzono. To wyglądało sztucznie i może innym się podobało, ale ja jestem na nie. Te kostiumy mi zupełnie nie pasowały i kiedy pierwszy raz je zobaczyłam, byłam w szoku.
Głodowe Igrzyska nie wzbudziły we mnie tyle emocji, ile w powieści. Nie przeraziła mnie bezwzględność i okrucieństwo Kapitolu. Nie zostały przedstawione tak, aby widz zaczął rozmyślać nad brutalnością świata i niesprawiedliwością. W lekturze mną wstrząsnęły, a w filmie widziałam wszystko tak, jak mieszkańcy Panem, nie wiedziałam, co tak naprawdę dzieje się na arenie. Właśnie zabrakło mi tych rozmyślań Katniss, które tak wzbogaciły książkę, a w ekranizacji nie dało się ich przedstawić. I w filmie trwały niemal tyle samo, ile przygotowania do nich, a powinny być dłuższe i bardziej okrutne.
Sądzę, że aktorzy zostali bardzo dobrze dobrani. Jennifer Lawrence wspaniale sprawdziła się w roli Katniss Everdeen. Potrafiła świetnie odzwierciedlić uczucia swojej bohaterki, wyglądała przy tym bardzo naturalnie. Nie widziałam jej jeszcze w żadnym filmie, ale zamierzam w najbliższym czasie to zmienić, choćby oglądając "Poradnik pozytywnego myślenia" za który dostała Oscara. Liam Hemsworth idealnie pasował do roli Gale'a. Chyba nie widziałam innych ekranizacji, w których występował, ale ten aktor nie jest mi obcy, już wiele o nim słyszałam. Za to Josh Hutcherson, który grał Peetę, zupełnie mi nie pasował. Wyobrażałam go sobie inaczej i moim zdaniem kto inny powinien dostać tę rolę. Widziałam go już w innych filmach, takich jak "Most do Terabithii" oraz "Podróż do wnętrza ziemi" i tam zagrał lepiej.
Muzyka bardzo mi się podobała. Często oglądając nawet nie zwracałam na nią uwagi i nie wiedziałam, że w tle coś leci, ale kiedy odsłuchałam kilka piosenek, to bez problemu je rozpoznałam, od razu kojarzą się z "Igrzyskami śmierci". Tak więc ścieżkę dźwiękową mogę uznać do dobrą.
Ekranizację mojej ukochanej książki mogę ocenić jako dobrą, a nawet bardzo pomimo wszystkich minusów. Ciekawie było zobaczyć ulubionych bohaterów na ekranie telewizora i jeszcze raz przeżyć z nimi przygodę. Chętnie obejrzę drugą część i mam nadzieję, że będzie nawet lepsza. Polecam.
Moja ocena: 8/10


***
To moja pierwsza recenzja filmu, więc pewnie nie jest zbyt udana ;) Mam nadzieję, że będą wychodziły mi coraz lepiej, ale na początku nie można się spodziewać cudu. Na "Piękne istoty" nie zdążyłam iść do kina, więc obejrzę dopiero, kiedy ekranizacja będzie dostępna na płytach DVD ^^ I już wielkimi krokami zbliża się "Intruz" :) Zwiastun jest wspaniały.

sobota, 8 grudnia 2012

Filmy czekające nas w 2013 roku

14 komentarzy:
W przyszłym roku czeka nas wiele ekranizacji powieści. Postanowiłam Wam je dzisiaj przedstawić. Cały czas piszę o książkach to teraz czas na coś innego :) Na wszystkie filmy czekam z wielką niecierpliwością i mam nadzieję, że będą tak dobre, jak książki.

"Miasto Kości"
Mieszkająca w Nowym Jorku Clary Fray (Lily Collins) wiedzie życie zwyczajnej nastolatki. Pewnego dnia w klubie Pandemonium staje się świadkiem morderstwa. Po tym wydarzeniu matka dziewczyny (Lena Headey) zostaje porwana przez demona. Z pomocą Clary przychodzi poznany przez nią w klubie Jace (Jamie Campbell Bower), najlepszy Nocny Łowca swojego pokolenia, który wprowadza ją w niebezpieczny świat Łowców Cieni i demonów. 
Premiera jest planowana na sierpień 2013 roku.

"Czerwień Rubinu"
Pewnego dnia piętnastoletnia Gwen (Maria Ehrich) odkrywa, że jest posiadaczką genu podróży w czasie – niespodziewanie przemieszcza się o sto lat wstecz. Okazuje się, że nie jest jedynym podróżnikiem - istnieje całe tajne bractwo, zajmujące się kontrolą dwunastu podróżników w czasie – Gwen jest ostatnim z nich. Szybko odkrywa, że jedenastym jest bardzo atrakcyjny dziewiętnastolatek: Gideon (Jannis Niewöhner). Ale zakochiwanie się nie jest takie proste gdy się skacze tam i z powrotem w czasie i gdy trzeba wypełnić niebezpieczną misję w XVIII. wieku.
Premiera filmu jest planowana na wiosnę 2013, prawdopodobnie marzec.

"Piękne istoty"
"Piękne istoty" to film oparty na pierwszej części powieści autorstwa Kami Garcii oraz Margaret Stohl. Opowiada historię szesnastoletniego Ethana Wate'a, który mieszka na południu Stanów Zjednoczonych. W małym miasteczku Gatlin w Karolinie Południowej czas stanął w miejscu, a ludzie ciągle postrzegają wojnę secesyjną poprzez pryzmat "północnej agresji". Jednakże pierwszego dnia kolejnego roku szkolnego Wate (Alden Ehrenreich) spotyka tajemniczą Lenę Duchannes (Alice Englert), siostrzenicę lokalnego odludka (Jeremy Irons), a także... dziewczynę swoich marzeń. Ethan szybko odkrywa, że Lena nie jest typową nastolatką, a ich rodzący się związek nie opiera się tylko i wyłącznie na fizycznym przyciąganiu, lecz również na tajemniczej więzi, która już niedługo zmieni ich życie.
Premiera filmu jest planowana na 15 lutego 2013 (w Polsce!).

"W pierścieniu ognia"

Każdego roku w państwie Panem na zlecenie Kapitolu telewizja relacjonuje reality show zwane Głodowymi Igrzyskami. Dwudziestu czterech losowo wybranych nastolatków z każdego dystryktu toczy śmiertelną walkę. Ich zwycięzca może być tylko jeden. W „Igrzyskach śmierci” dwójka uczestników Katniss Everdeen (Jennifer Lawrence) i Peeta Mellark (Josh Hutcherson) udaremnia plany Kapitolu, wymuszając zwycięstwo obojga. Za to zwycięstwo bohaterowie zapłacą cenę, jakiej się nie spodziewają… W drugim tomie trylogii, „W pierścieniu ognia” Katniss i Peeta przygotowują się do odbycia obowiązkowego Tournee Zwycięzców, kiedy dowiadują się o fali zamieszek, do których przyczynił się ich zuchwały czyn. W tle trwają przygotowania do rocznicowych, 75. Głodowych Igrzysk, które przyniosą bardziej niż zaskakujący obrót spraw… Bo Kapitol jest zły. I Kapitol pragnie zemsty… 
Premiera filmu jest planowana na listopad 2013.

 Na które filmy czekacie? Czytaliście książki? Ja muszę jeszcze nadrobić "Piękne istoty" i "Igrzyska śmierci" oraz ich drugą część :)
I przypominam o konkursie ^^ Macie czas jeszcze do poniedziałku do 20:00.