wtorek, 25 września 2012

"Sukienka z mgieł" Joanna M. Chmielewska

8 komentarzy:

Autor: Joanna M. Chmielewska
Tytuł: Sukienka z mgieł
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 231
Cena: 34,90 zł

Weronika jest właścicielką Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem. Kawiarnia jest miejscem magicznym i wyjątkowym, tak jak jego właścicielka. Ludzie nie przychodzą tu tylko po to, aby napić się kawy czy herbaty – czasem potrzebują rozmowy, wsparcia, zrozumienia, chwili spokoju. Każdy oczekuje czego innego. Kryśka Karpieluk zamawiająca najtańszą kawę, potrzebująca kilku miłych gestów i słów, Andrzejek, który lubi czasem popracować na zapleczu i zarobić, Małomówny nie rozstający się ze swoim laptopem i wielu innych… A łączy ich jedno – wszyscy potrzebują Weroniki, która potrafi czasem odpowiedzieć na niezadane jeszcze pytanie, lub przeczuć pewne rzeczy.
Joanna M. Chmielewska w dzieciństwie marzyła, by poślubić indiańskiego wodza, zostać detektywem i napisać książkę. Można powiedzieć, że spełniła swoje marzenia, a już na pewno jedno z nich – napisała książkę, nawet nie jedną. Jest autorką powieści „Poduszka w różowe słonie”, opowiadań „Brosza” (w antologii „Nie pytaj o Polskę”) i „Kaczucha” (w antologii „Dziewczyńskie bajki na dobranoc”) oraz książek dla dzieci. Za jakiś czas ukaże się „Karminowy szal” – kontynuacja przygód Weroniki, na którą czekam z wielką niecierpliwością.
Na samym początku powieści poznajemy dzieciństwo głównej bohaterki, które nie było zbyt szczęśliwe. Można powiedzieć, że wychowywały ją koty, których w domu było pełno. Rodzice lekarze nie znajdowali na nią czasu, prawie nigdy nie zwracali na nią uwagi. Mieli jednak nadzieję, że córka pójdzie w ich ślady i także zostanie lekarzem. Weronika pewnego dnia oświadcza, że kiedyś będzie miała swoją kawiarnię. Marzenie się spełnia, ale kontakty z rodzicami słabną. Nawet nie chcą wejść do jej Piwnicy.
Książka od samego początku zapowiadała się bardzo ciekawie. I taka rzeczywiście była. Nie mogłam się od niej oderwać, ale musiałam robić przerwy na naukę i szkołę. Kiedy w piątek w końcu usiadłam, żeby skończyć ostatnie siedemdziesiąt stron, nie zauważyłam, kiedy przewracałam ostatnie kartki. Przez chwilę patrzyłam nawet na pustą stronę, oczekując więcej. Miałam nadzieję, że nagle zapełni się ona kolejnymi zdaniami, żebym mogła jeszcze przez chwilę rozkoszować się tą historią. Bo była świetna.
Autorka posługuje się lekkim i przyjemnym językiem, opisuje wszystko tak realistycznie, że kiedy czytałam, wydawało mi się, że stoję tuż obok Weroniki, siedzę przy jakimś stoliku w jej kawiarni i piję jakąś pyszną herbatę. Niezapomniane uczucie. Niewielu autorom udaje się tak wciągnąć i oczarować czytelnika, ale pani Chmielewska ma wielki talent. I dobrze go wykorzystuje. Czekam na więcej powieści jej autorstwa.
Bohaterowie też wspaniali. Weronika, którą od samego początku pokochałam, Krysia-Anastazja, która też odgrywała większą rolę niż inni klienci, przesympatyczny Andrzejek, tajemnicza starsza pani… Zostali bardzo dobrze wykreowani, z każdym zdążyłam się zaprzyjaźnić. A teraz, kiedy skończyłam czytać, bardzo mi ich brakuje.
„Sukienka z mgieł” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Pokazuje, jak sobie radzić z niektórymi problemami, że nie jesteśmy na świecie sami i zawsze jest ktoś, kto chce pomóc. Życie nie musi być doskonałe, aby było szczęśliwe. Bo szczęście odnajduje się w najmniejszych rzeczach, o których jest napisane właśnie w tej powieści. Polecam z całego serca!
Moja ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania "Sukienki z mgieł" dziękuję Wydawnictwu

sobota, 22 września 2012

"Kawalerowie Angeliny" Brian O'Reilly

10 komentarzy:

Autor: Brian O’Reilly
Tytuł: Kawalerowie Angeliny
Tytuł oryginału: Angelina’s Bachelors
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2012
Liczba stron: 372
Cena: 34,90 zł

Dotychczasowe życie Angeliny było zupełnie zwyczajne. Miała kochającego męża, dobrą pracę, a w wolnym czasie gotowała i wymyślała nowe przepisy. W bardzo krótkim czasie traci to wszystko, mąż umiera w środku nocy, a firma w której pracowała zamyka swoją działalność. Zostaje jej tylko miłość do gotowania, podczas którego może pozbierać myśli, zrelaksować się i przez chwilę poczuć szczęśliwą. Zaczyna rozdawać potrawy sąsiadom, którzy są zachwyceni jej kuchnią. Pewnego dnia przychodzi brat sąsiadki, który jest oczarowany jej lazanią i proponuje, aby dla niego gotowała. Wkrótce Angelina zaczyna się z tego utrzymywać i przyrządza obiady oraz śniadania siedmiu kawalerom z sąsiedztwa. Jedzenie zbliża ich do siebie, w końcu stają się pewnego rodzaju rodziną i dzielą ze sobą troski, smutki oraz radości. Czy Angelina znajdzie wśród nich drugą miłość i przejdzie długą drogę do szczęścia?
Sięgając po tę powieść miałam nadzieję na ciepłą książkę o gotowaniu i miłości, którą czytałoby się bardzo przyjemnie i zawsze miło wspominało. Bardzo się ucieszyłam, kiedy moje oczekiwania się spełniły, a nawet dostałam nieco więcej.
Już sam pierwszy rozdział zachęcił mnie do czytania, autor nie potrzebował dużo czasu na wprowadzenie w fabułę, od razu przechodzi do rzeczy, dzięki czemu czytelnik nie nudzi się i z jeszcze większym zapałem czyta tę historię. Nie można tu znaleźć żadnych bezsensownych wydarzeń, pisanych na siłę rozdziałów, aby zwiększyć objętość książki. Nawet zwykłym wyjściem do sklepu można się delektować i czytać o tym w nieskończoność. Codzienne czynności zostały opisane tak ciekawie, że stały się nagle czymś niezwykłym. Nie potrzeba żadnej akcji, żeby czytelnik nie mógł się oderwać od tej pozycji.
Brian O’Reilly posługuje się bardzo ciekawym i plastycznym językiem, który zachęca do czytania następnego rozdziału, a potem kolejnego i kolejnego. Niektórych mogłoby trochę znudzić dość dokładne przedstawianie przygotowania potraw, ale ja uważam, że był to jeden z największych plusów książki. Autor pokazywał jak wielką wagę Angelina przywiązywała do każdej czynności, wszystko musiało być idealnie przyrządzane, doskonale przyprawione, perfekcyjnie ułożone na talerzu i polane sosem.

„Najważniejsze, by zrozumiał, że w gotowaniu nie chodzi o jedzenie. Chodzi o osobowość”
Kolejnym atutem książki są przepisy na włoskie dania, które zostały przygotowane przez Virginię O’Reilly. Każda potrawa została wspomniana w tej opowieści i smakowicie opisana, co jeszcze bardziej zwiększa apetyt czytelnika i nie można się im oprzeć. Sama zamierzam z nich skorzystać.
Autor postarał się także przy kreowaniu postaci. Mamy tutaj pełny wachlarz charakterów, różnych cech, a także smaków. Angelina, która straciła męża i stara się znów odnaleźć szczęście, opiekuńcza Mamma Gia, pomocna i kochająca Tina, Basil oczarowany kuchnią głównej bohaterki, Guy, który chciał zostać księdzem, ale nie jest tego pewien i wiele innych. A wszyscy tak samo intrygujący i sympatyczni.
Podsumowując, jest to świetna lektura na letnie popołudnia, jesienne wieczory, zimowe noce i wiosenne poranki. „Kawalerów Angeliny” nie można nazwać wybitną lekturą, ale z pewnością jest to cieplutka książeczka nie tylko o gotowaniu, ale też o przyjaźni, szczęściu, smutku i miłości. O uczuciach. Serdecznie polecam i mam nadzieję, że nikt się na niej nie zawiedzie.
Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję portalowi

poniedziałek, 17 września 2012

"Deklaracja" Gemma Malley

10 komentarzy:

Autor: Gemma Malley
Tytuł: Deklaracja
Tytuł oryginału: The Declaration
Wydawnictwo: Wilga
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010
Liczba stron: 311
Cena: 29,90 zł

Anna jest nadmiarem. Nie ma prawa żyć. Musi pracować i służyć legalnym, aby odpracować Grzech swoich rodziców. Od kiedy wynaleziono tabletki na Długowieczność, na świecie jest za dużo ludzi. Każdy człowiek musi podpisać Deklarację, która mówi o tym, że nie można mieć dzieci, lub złożyć Rezygnację. Zrezygnować z wiecznego życia i móc mieć dziecko. Niektórzy ukrywają swoje córki, synów, którzy są nadmiarami. Jednak łapacze takich znajdują, rodzice idą do więzienia, a nadmiary idą do specjalnego zakładu, w których się uczą jak być wartościowym zasobem. Annę znaleziono, kiedy miała dwa lata. Od tamtej pory mieszka w Grange Hall, owym zakładzie, gdzie nauczyła się nienawidzić rodziców i uważać, że nikt jej na świecie nie potrzebuje. Jednak pewnego dnia w Grange Hall pojawia się Peter, który uważa, że zna jej rodziców i że powinna razem z nim uciec ze szkoły. Wtedy Anna zaczyna mieć wątpliwości, kto mówi prawdę. Pani Pincent, przełożona zakładu, czy Peter…
Zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami „Deklaracji” postanowiłam sama przeczytać tę książkę. Prawie na każdym blogu widać było pochlebną opinię. Właśnie dlatego tak wiele spodziewałam się po tej powieści. A co dostałam? Hm… Chyba nie do końca to, czego oczekiwałam. Ale od początku.
Już od pierwszych stron książka mnie wciągnęła. Zachwycałam się wizją przyszłości, jaką przedstawiła autorka. Tabletki na Długowieczność? Oryginalny pomysł. Jednak czytając, obawiałam, się, że przez cały czas nic się nie będzie działo. I niestety moje przypuszczenia się potwierdziły. Żadnej szybkiej akcji się tu nie znajdzie. Przez połowę powieści poznajemy życie w Grange Hall, co było oczywiście ciekawe, ale chyba jednak za długie. Nie potrafiłabym czytać o tym w nieskończoność. Dalej niby coś się dzieje, ale akcja nie nabiera tempa. Zakończenie wzruszające, ale ja nie przepadam za takimi otwartymi zakończeniami. Na szczęście jest jeszcze druga część.
Gemma Malley pisze bardzo ciekawie, co sprawia, że nie można się oderwać od „Deklaracji”, chce się wiedzieć, jak skończy się historia Anny. Bardzo dobrze przedstawiła świat za ponad sto lat. Umiała zebrać swoje myśli w słowa. Jest to wielkim plusem książki.
Autorka wykreowała intrygujących i tajemniczych bohaterów. Z każdym zdążyłam się zapoznać, z niektórymi nawet zaprzyjaźnić. Szkoda, że nie został rozwinięty wątek Sheili, mam nadzieję, że w drugiej części tak się stanie. Ta postać wzbudzała we mnie chyba największą sympatię. No, może poza Benem i rodzicami Anny, którzy naprawdę ją kochali i byli przeciwni temu, co się dzieje na świecie. Oczywiście Petera i Annę też polubiłam.
Podsumowując, „Deklaracja” to bardzo dobra książka, mająca kilka wad. Myślę, że będę miło ją wspominać i oczywiście sięgnę po drugą część. Mam nadzieję, że pani Malley dokładniej opisała w niej uczucia bohaterów, bo tego też mi zabrakło. Przez to w niektórych sytuacjach Anna wydawała się być obojętna, a sądzę, że nie była, tylko nie wspomniano o jej emocjach. Polecam tę książkę, ale radzę nie oczekiwać czegoś naprawdę wspaniałego. Ja popełniłam właśnie ten błąd i troszeczkę gorzej odebrałam tę powieść.
Moja ocena: 7/10